niedziela, 26 sierpnia 2012

Nie skłamałam, po prostu nie powiedziałam całej prawdy.


Chyba już we wszystkich mediach były zabawne newsy na temat tego, że kłamią WSZYSCY, i to kilka razy dziennie. To jest po prostu nieuniknione! Jeśli rzeczywiście ściemniamy, zmieniamy istotne elementy opowieści lub się wykręcamy, to mamy wyrzuty sumienia. Nie powinniśmy kłamać, zdajemy sobie z tego sprawę... Jednak kompletnie nie zauważamy swoich codziennych kłamstw: "jestem już w drodze!" zakładając buty, "uśmiałam się" z kamienną twarzą, i moje ulubione "wszystko ok" z miną McKayli Maroney zdobywającej srebrny medal. Podobno takie ściemy zdarzają się każdemu około 5 razy na dzień. Na dodatek nie klasyfikujemy tego jako kłamstw. Lubię rozmawiać o prawdomówności... Tyle ludzi zarzeka się, że brzydzą się kłamstwem, że nie mogliby mieć przyjaciół/partnerów, którzy mijają się z prawdą, że wolą usłyszeć najgorszą prawdę niż sprytne kłamstewko... Serio? Prawda boli. Nie chcę krzywdzić bliskich.

Kłamię? Hmm, rzeczywiście, ja również nie lubię tego słowa, mam dla niego wspaniałego zastępcę: "nie mówię całej prawdy". "Przygotowałaś to, o co cię prosiłam?" pyta losowy obywatel. Śmiało odpowiadam: "wzięłam się za to, spędziłam nad tym chwilę, ale potrzebuję jeszcze troszkę czasu, żeby skończyć". Prawda? Oczywiście! Co z tego, że 'wzięcie się' oznaczało zaledwie bliższe przyjrzenie się problemowi, 'chwila' wynosiła 15 sekund, a 'troszkę czasu' to w zasadzie tyle, ile potrzebowałam od początku, przed przystąpieniem do zadania? Hej, może ja się nadaję na polityka, mówcę, MANIPULANTA. Cudownie, kolejna kariera do rozważenia.  Kłamstwa są nam w jakiś sposób potrzebne... tak naprawdę nie chcemy słyszeć prawdy. Chcemy usłyszeć to, co nas uszczęśliwi, a jeśli będzie oznaczone etykietką "prawda", tym lepiej. Po co faceci prawią komplementy? No właśnie. "Jesteś najpiękniejszą kobietą jaką kiedykolwiek widziałem". Na oko masz 25-letnie doświadczenie w ocenianiu walorów kobiet, a dookoła jest mnóstwo ślicznych dziewczyn, więc proszę przestań. Co gorsza, tego typu teksty działają. Kobiety po prostu lubią słuchać tego typu pierdół. Ooo, a już najlepiej, jak się je porówna do ich koleżanek, to już je kompletnie zmiękczy. Każda chce wiedzieć, że lśni na tle przyjaciółek. Znowu gadam o gatunku dziewczyn tak, jakbym do niego nie należała.

nie umiem zakończyć posta.

Haha, chyba będę się nienawidzić jak za kilka lat przeczytam tego bloga. Albo przeciwnie, będę mieć do siebie szacunek. Bina i jej serce przesiąknięte złem.

Update: Właśnie zostałam zmuszona do złożenia przysięgi "nie będę opowiadać kłamstw". Jak Harry! I to na dodatek po tym, jak mówiłam 100 % prawdy, jednak ktoś mi tu nie wierzy. Muszę być jeszcze bardziej ostrożna.

15 komentarzy:

  1. Chyba kłamstwo jest nieuniknione. Czasami ukrywamy prawdę nawet o tym nie wiedząc :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz :))

      Usuń
  2. czasami kłamstwa rozwijają wyobraźnię,a to już na + :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak, zdecydowanie się zgadzam..

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że Twój blog jest nietuzinkowy no i to na plus. Czytam i czytam. Trzymam kciuki za powodzenie no i dodaję do obserwowanych. aaa i mogę podrzucić Ci pomysł na nową notkę, a mianowicie- człowiek bez twarzy czyli ANONIM! Jak ludzie się zmieniają kiedy stają po drugiej stronie internetowego muru. POZDRAWIAM K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo. dzięki, przemyślę, przeanalizuję własne doświadczenie na tym polu i może coś z tego wyjdzie :) pzdr

      Usuń
  5. Ja nie umiem postępować z patologicznymi kłamcami. Znam trzy przypadki kliniczne. Resztę przełknę, przeżuję i wypluję :P

    OdpowiedzUsuń
  6. często się zdarza,że ludzie mówią to co chcemy usłyszeć...

    OdpowiedzUsuń
  7. takie restrykcje sa zle ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie przemyślenia:D Taaak, wiele jest obecnie artykułów na temat kłamstw, prawdy itp. Ja jestem zdania, że można skłamać gdy nie chce się zranić danej osoby, ale w kwestiach raczej dość lekkich. Co do np. ubrania też niekoniecznie się to tyczy, bo jak tu bliską osobę wysłać w ubiorze, który jej po prostu nie pasuje w świat? Wtedy warto delikatnie, dyplomatycznie rzucić pewną uwagę. A już na pewno polemizowałabym z częstym w gazetach pisaniem o zdradzie i tym, że dla dobra partnera nie powinno się o niej mówić. Cholera, dla jakiego dobra?!P ach, zbulwersowałam się:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzeczy niestety nie są moje, a mojej koleżanki, ale również mi się podobają :D

    Kłamstwo to rzecz naturalna i coraz częściej spotykana, niestety ._.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja na co dzien tez, ale jakos tak mnie naszło :p pozdrawiam1

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialnie to wszystko napisane.

    Obserwujemy ;) ?

    OdpowiedzUsuń
  12. haha, tak, takie małe kłamstewka rzeczywiście nie są uważane za brak prawdomówności ;D nawet nie zauważam właśnie jak mówię, że jestem w drodze, a nawet nie wyszłam ;) często tak robię... ;>
    ciekawie to napisałaś! a co do "wszystko ok", to też jest prawda... tylko najbliższe mi osoby potrafią rozpoznać, że nic nie jest w porządku... I tak, każdy lubi słyszeć komplementy, a przyznam, że najprawdziwsza prawda, szczególnie z ust chłopaka, strasznie boli. Potem analizujesz to tysiąc razy, dopóki ktoś cię nie uświadomi, że to było np. kłamstwo...

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin