niedziela, 9 września 2012

Komfort psychiczny

Tak mam, że lubię odczuwać "komfort psychiczny", nawet fałszywy. Nie znoszę się martwić i mieć wyrzutów sumienia, nawet wtedy, kiedy powinnam, więc automatycznie odkładam swoje zmartwienia na potem. Chociażby teraz - piszę sobie posta, słucham wielkiej mieszaniny muzyki z kompa, jednocześnie eksplorując swoją skrzynkę mailową i przeglądając komiksy w internecie. Czy nie mam nic innego do roboty? Mam, poczeka... Nie lubię tego w sobie. Chwila zastanowienia - nie, jednak mi to nie przeszkadza. Gdyby rzeczywiście źle wpływało to na moją psychikę, chciałabym to zmienić, a jednak - tkwię sobie chwilowo w internecie i jak najbardziej mi to odpowiada. Mój poprzedni rok akademicki skończył się baaardzo dawno temu, następny zaczyna się już zaraz. I, o dziwo, myśl o uczelni, obowiązkach z nią związanych, projektach napawa mnie optymizmem. To chyba świadomość, że będę MUSIAŁA coś robić... Chcę być w tym dobra, bo wiem, że mogę. Każdy to wie, każdy tak mówi - a potem znów odkłada obowiązki na potem, i tak w kółko... Kiedyś myślałam, że to typowo szkolna przypadłość, następnie, że studencka, a teraz myślę, że po studiach to się nie skończy. To już zostanie. Podobno ludzie inteligentni są leniwi. Jestem inteligentna, jestem leniwa. Na razie pasuje. Stać mnie na więcej, niż robię - w wakacje robiłam dużo rzeczy - trochę pojeździłam po Francji i po Polsce, ugościłam znajomych w Bagietolandii przez miesiąc, zdobyłam pracę, porysowałam, poczytałam po angielsku... Ale gdybym się przyłożyła, mogłabym zarobić duuużo, przygotować się do kolejnego rok na uczelni (jakiś kurs AutoCADa online miałam robić, o ile dobrze pamiętam...) i oprócz przyjemnych zaliczyć wakacje do pożytecznych. Kilka miesięcy spłynęło na zasadzie: mogłabym przygotować CV po francusku... ale mogę to zrobić za miesiąc, jeszcze nie potrzebuję pieniędzy, a to spotkanie z ludźmi z CouchSurfingu brzmi bardzo zachęcająco! Hmm, chyba powinnam załatwić bilety lotnicze, jeśli chcę zobaczyć znajomych w Warszawie... O, jakie śmieszne zdjęcia kotów w internecie. Wszystko robiłam dosłownie na ostatnią chwilę - kiedy potrzeba była paląca. Podsumowując wakacje - jestem spłukana, teraz zarabiam, ale i tak, przydałyby mi się pieniądze, nawet nie na przyjemności, tylko jest kilka wydatków, które muszę uregulować... I znów uciekam się do pożyczek od rodziców. Never ending story. Co najgorsze - jak zwykle dobrze na tym wyszłam, wszystkie rzeczy, które były do zrobienia zostały zrobione, sprawy załatwione, mimo chwilowych wątpliwości i momentów "o nie, teraz to jestem w dupie" cały czas doprowadzałam się do stanu spokoju, komfortu psychicznego, teraz wszystko jest ok. Skoro jest po wszystkim i jest ok, nie widzę potrzeby nic zmieniać... I tak w nieskończoność. Skoro jednak jestem szczęśliwa, nie muszę chyba nic poprawiać?

27 komentarzy:

  1. Komfort psychiczny, chyba zapomniałem co to :(

    Cząstkę takiego komfortu na pewno daje jedzenie... http://likeahater.blogspot.com/2012/09/wolna-niedziela-gastronauci.html

    OdpowiedzUsuń
  2. ważne, że jesteś szczęśliwa... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam o Tobie na blogu,że warto zajrzeć tu, i faktycznie warto było :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://kasia-malek.blogspot.com/
    dałą o Tobie znać:0

    Jeśli chodzi o nasze szczęście to czasami trzeba być egoistycznym w tej sprawie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  5. Ważne że jesteś szczęśliwa : D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze możesz zamówić przez internet hi hi
    będę wpadać

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, jak Tobie, ale mnie najlepiej pracuje się pod presją czasu. Gdyby nie 'ostatnia chwila' wszystko, co robię byłoby na pół gwizdka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam, ja nie dałabym rady pisać post,słuchać muzy,przeglądać skrzynkę pocztową i jeszcze komiksy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudnie!I nie zmieniaj tego! To się nazywa mieć w życiu szczęscie:) Ja znów wychodzę z założenia: jakoś to będzie, przeciez musi się ułożyć. Muszę za coś żyć- wiec jakaś praca musi się znaleźć!- jak narazie jestem bezrobotna, bez kasy i bez złudzeńL:(

    OdpowiedzUsuń
  10. absolutnie nic nie zmieniaj, skoro jesteś szczęśliwa ;d Bagietolandia ;) bardzo mi się ta nazwa podoba ;)
    w sumie ja też odczuwam coś podobnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana nie zmieniaj szczescia:*
    Obserwuje z przyjemnością:):*
    ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤
    pozdrawiam:):* i jak zawsze zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. właśnie, słuchaj co Ci dobrzy ludzie radzą! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. najgorzej bo zaległości się zbierają i potem mogę eksplodować.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja właśnie nie jestem w stanie zająć się czymś, jeżeli coś mnie gryzie. Jakoś wtedy brak mi motywacji, nie mogę się skupić. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  15. jeszcze przyjdzie w życiu czas na ......OBOWIĄZKI I ZOBOWIĄZANIA, póki co - nie poprawiaj:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaję mi się, że tak na prawdę nie potrzebujesz żadnych rad bo wewnętrznie czujesz co powinnaś zrobić (;

    OdpowiedzUsuń
  17. trzeba się wsłuchać w siebie - fizycznie i psychicznie wiesz najlepiej co masz ze sobą zrobić i jak jest Ci dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Skąd ja to znam... Siedzę wygodnie z laptopem przed sobą, popijam pyszną herbatkę, w tle leci przyjemna muzyczka, a ja tylko odganiam od siebie myśli, że POWINNAM coś zrobić... Tak bardzo zatracam się w takim stanie, że nie chce mi się nawet wysłać maila do promotora. A te wszystkie obowiązki się nawarstwiają i dopiero jak jestem przyciśnięta, zaczynam coś robić. Czy jest na to lekarstwo???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, nie chce mi się nawet szukać... zła Bina :)

      Usuń
  19. los czasem tak nam układa wszystko że mimo ze nic nie zrobiliśmy ostatecznie wychodzi dobrze... i teraz sobie pomyślałam o ile lepiej mogłoby wyjść gdybyśmy się bardziej postarali ? :D

    też lubię mieć komfort psychiczny. Ten weekend spędziłam z dala od komputera, telewizji - jedynie radio gdzieś mi szumiało. I stwierdziłam, ze życie bez tych dwóch "przyjemności" przynosi dużo więcej pozytywnych działań. Chociaż w miejsce komputera dużo czasu pochłonęły książki... :D. No ale faktycznie jeszcze są wakacje... ciekawa jestem roku akademickiego. Te chciałabym być dobra... właśnie chciałabym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, mamy jeszcze trochę czasu na radość z komfortu psychicznego :)

      Usuń
    2. to czemu ja cię jeszcze nie zaobserwowałam skoro mamy tyle wspólnego ? :D

      ja w tym roku studia dopiero zaczynam. trochę rpzerażające... ale bardzo przyjemny ten strach ! :)

      Usuń
    3. ja się relaksuję :D pozdrawiam!

      Usuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin