piątek, 15 marca 2013

Wiosenna spina

Wiosna! Niebawem. Kalendarzowa, bo astronomiczna nadeszła już jakiś czas temu. Ciepło, słońce, kolory... Motywacja do zadbania o siebie, podjęcia nowych działań, zrobienia porządków w pokoju (tak, jasne).

Nie do końca rozumiem ideę postanowień noworocznych. Jesteśmy wtedy w nie najlepszej kondycji i raczej nie podchodzimy ochoczo do realizacji własnych błyskotliwych pomysłów. Zająć się własnym ciałem... po co? I tak będziemy jeszcze przez co najmniej 2 miesiące tonąć w wielkich zimowych ciuchach. Uczyć się, spędzać produktywnie czas, robić cokolwiek? Nie, bo zimno, szaro, ponuro, lepiej zagnieździć się w fotelu z programem telewizyjnym i czekoladą. Wiosna jednak wygląda inaczej: nie da się ukryć, wszyscy tęsknią za lekkimi ciuchami, opalenizną i dekoltami. Trzeba zrobić manicure, pójść do fryzjera, odświeżyć szafę, zaimponować innym samicom. Ok, kończę bredzić. Wiadomo przecież, że nie zrobię żadnej z tych rzeczy, ale mimo wszystko wiosna działa na mnie motywująco. Robię brzuszki regularniej niż do tej pory i szukam pierwszych promieni słońca. Paryż zaserwował nam ostatnio piękny dzień, ubrana jedynie w leginsy i jeansową koszulę udałam się na zakupy. Tak, pogoda była piękna! Nie zmienia to faktu, że poszłam do amerykańskiej knajpy, zamówiłam gigantycznego burgera z bekonem i pożarłam go szybciej niż Samiec Alfa, który po raz kolejny zwątpił w moją kobiecość.
nie, to nie TEN burger, o którym wspominałam. tego ze zdjęcia serwują tutaj, w Warszawie. polecam wszystkim!

Wiosna, takie preludium dla lata, upału, plaży, spoconych ciał w autobusie. Tęsknię za tym. Zeszłego lata nie przyswoiłam za dużo promieni słonecznych, więc teraz bardzo mi tego brakuje. Nie mogę się doczekać. Teraz jestem zmotywowana: praca nad samą sobą. Nie nad wyglądem fizycznym, ale nad osobowością. Ulepszanie się. Dla innych. Nie, nie jestem Matką Teresą, ale nie chcę uprzykrzać życia tym, których kocham. Zdarza mi się zachowywać jak debilka, bywam drażliwa i upierdliwa. Najgorzej było tej zimy. Może to po prostu ta aura... Teraz jest lepiej. Widzę to ja, widzą to inni. Pojawiająca się powoli zieleń i promienie słońca pozytywnie na mnie działają. 
Życzę wszystkim dobrej energii!

96 komentarzy:

  1. Ja pierdzielę, w życiu nie dałabym rady zjeść TAKIEGO (albo większego) hamburgera! Myślę, że to jest Twój talent!
    A co do ulepszeń wiosennych, to do fryzjera się nie wybieram (jak nigdy z resztą), manicuru se nie zaplanuję (jak nigdy z resztą), szafę to mogę odświeżyć poprzez jej pomalowanie (to byłoby nawet przyjemne), a innym samicom to ja imponuję nieustannie ;P Ale, żeby nie było, kupiłam sobie krem samoopalający, którego działanie bardzo mnie zdziwiło, bo już po drugim dniu moja skóra 'się opaliła' i wyglądam trochę debilnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgodzę się, faktycznie tęsknię za lżejszymi ubraniami, cieplejszym wietrzykiem i długimi dniami, choć nie mówię, bo dni się wydłużają i cały czas to zauważam. Dużo dobrej energii się przyda! Zwłaszcza, że w dalszym ciągu staram się coraz więcej brać z dnia. A teraz to jeszcze bawię się origami!
    Okey, Lidlowa torba mnie zmyliłam. I też nie miałam nigdy do czynienia z typowymi francuzami, więc nie mam porównania. I mam zamiar pisać często. Teraz nawet zaczynam odnajdywać swoją tematykę, na pewno będę pisać jak coś robić, od czego zacząć, więcej sztuk plastycznych! Jestem jak najbardziej pozytywnie do tego nastawiona! :) Może jakiś sklep plastyczny rozpocznie ze mną współprace :D Ha ha ha!

    OdpowiedzUsuń
  3. burgerek yummy <3

    ale w moim przypadku tylko z rybą - mięsa nie jem :D

    www.classicorcool.com

    OdpowiedzUsuń
  4. obiecałam sobie wiosenne bieganie, niestety w Polsce zaspy po kolana i oczywiście moje lenistwo wygrało, a może rozsądek haha w moim przypadku złamanie nogi to rzecz oczywiste, bo łamaga ze mnie okropna haha ;D wiec czar wiosennych postanowień prysł ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. mm zjadłabym burgera hi hi
    u mnie wiosna chyba się gdzieś zgubiła ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj emocjonalnie mi Zimą blisko do ciebie .w lutym już sama z sobą ledwo wytrzymywałam , a inni musieli znosić moje humory. Biedni :(
    Jestem słońcozależna , a mieszkam w kraju gdzie go niewiele :(
    Postanowień noworocznych nie robię , w szał sprzątania wiosną nie wpadam . Wpadam czasem ale nie ma nic to wspôlnego z pora roku . Zimą bardziej toleruję odrosty , a na siłkę czy bieżnie idę by całkowicie nie popaść w marazm . Zimą lubię pierzynkę , kakao i dobrą książkę i od zawsze uważałam ,że hipernacja to świetne rozwiazanie :) a może w poprzednim wcieleniu byłam zwierzęciem hibernującym ??!!
    Dziś w każdym razie zimno , ale Słonecznie , krokusy wystają spod śniegu ... Będzie lepiej !!!
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie za oknem śnieg napierdala niczym z procy, a ja się wkurzam. bo podróż mnie czeka na trasie wwa-łódź, w przyszły weekend. i wiosna w pełni ma już być.
    a do mr. pancake'a mam zamiar się wybrać na śniadanko, dobre jedzonko tam jest!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hoho, jeśli u ciebie jest ciepło i słonecznie to z całego serca zazdroszczę, bo u mnie to zima jakiej jeszcze w życiu nie widziałam. Dosłownie.

    Pozwolę sobie na cytat: "Teraz jestem zmotywowana: praca nad samą sobą. Nie nad wyglądem fizycznym, ale nad osobowością. Ulepszanie się. Dla innych. Nie, nie jestem Matką Teresą, ale nie chcę uprzykrzać życia tym, których kocham. Zdarza mi się zachowywać jak debilka, bywam drażliwa i upierdliwa. Najgorzej było tej zimy. Może to po prostu ta aura..." - dokładnie taki sam mam zamiar. Ostatnio wydaje mi się, że jestem dla innych nieznośna. Momentami tak, momentami nie. Dlatego chcę sobie popracować na jak najlepszy charakter. Ciału z resztą też nieco ćwiczeń nie zaszkodzi, marzy mi się płaski brzuch i szczuplejsze uda :) I będę już w pełni szczęśliwa <3

    Nie wiem czy życzysz sobie tego typu powiadomień, ale jeśli tak to zapraszam do mnie na nowy wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę że tej zimy to wiekszość była upierdliwa i uciążliwa.
    Z kim bym nie rozmawiała to każdy mówi, że okres zimowy był dla niego beznadziejny.
    Mnie by się zdało popracować nad sobą w każdym calu...

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też nie robię żadnych z rzeczy, które wymieniłaś, ale wiosna i sam fakt, że wstaję rano i widzę niebieskie niebo - BAJKA!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy o postanowieniach nie myślałam w ten sposób, ale muszę przyznać Ci, ze i w tej kwestii masz racje. Słońce dodaje niezwykłego powera ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie co wiosnę chwyta taka energia, że mogłabym z buta przejść pół Europy :) Bina!!! Miałam Ci pisać, miałam ostatnio w pracy taką misję we Francji koło Paryża, mój kierowca stał dobę, bo wszystko było zablokowane, chyba dopadła Was niezła śnieżyca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Może to odrobinę dziwne, ale ja za jako taką ładną pogodą aż tak nie tęsknię - lubię zimę, wiosna jest okej i na pewno nie mam zamiaru narzekać, ale po niej jest lato, którego szczerze nienawidzę, więc ten tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. jezu, mnie nic nie motywuje hahahaha. :D

    M. to wszędzie by chętnie jeździł xd

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha, zajebista kanapka. No Wiosna, cza sie zakochac <3

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja dzisiaj tak zmarzłam, tak mnie wywiało jak nigdy dotąd przez całą zimę! Chcę w końcu już ciepło, bo oszaleje. Zastanawia mnie jak miałabym ugryźć tego burgera xD

    OdpowiedzUsuń
  17. kurcze to Cię w Paryżu wiosna rozpieszcza :D wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Podchodzę do okna, a tam ŚNIEG. Z łaski swojej nie rób mi ochoty na Twoje słońce;( mwhuahahaha kobiecość. Bina, przecież, Ty rasowy facet jesteś, jaka znowu "kobiecość"?:D
    Wpierniczając takiego burgery, to na pewno wypracujesz i utrzymasz sobie świetną linię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może też napisać Ci list?:)

      Usuń
    2. i prawidłowo! Facet to nie ma być jakaś tam pipa, tylko mocarny knur!:D Nie mam adresu, to na skrzynkę mailową mi wyślij;)

      Usuń
  19. Ja jutro mam zamiar zabrać się za porządki w ciuszkach hahah :D

    OdpowiedzUsuń
  20. jak patrzę na to zdjęcie robie się głodna, choć ostatnio się strułam i raczej podziękuję za fast fooda ;p
    wiosna...tylko gdzie ona jest Za oknem znów sypie śnieg!

    OdpowiedzUsuń
  21. No nie! Daj trochę ugryźć :) ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze by było zjeść takiego burgera...na szczęście jutro zjem w końcu obiad w domu u mamy :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  23. opalenizna - a fe!

    kurde, ja mam dosc tego sniegu :( i kurtki! nie lubie kurtek.

    i na maxa zrobilas mi ochote na burgera i piwo. Szkoda, ze u mnie takich nigdzie nie ma ;/ u mnie jest tylko kotlet, bulka i musztarda... czesc i czolem - w domu zrobie lepszego.


    Zdarza mi się zachowywać jak debilka, bywam drażliwa i upierdliwa. - tez tak mialam, teraz na szcescie juz rzadziej :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Według mnie jeżeli ktoś chce się zmienić to powinno to byś robione dla siebie a nie dla innych, na pokaz. Ja przed ściągnięciem kurtki/płaszczyka mam zamiar schudnąć, ponieważ zima robi swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. chętnie bym takiego burgera wciągnęła...a i ja mam ogromny spust i często wygrywam z facetami ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. mam na szybie 20 cm śniegu (napadało w dwa dni, zaspy w pół uda), proszę nie mówić do mnie o wiośnie
    zazdroszczę Ci paryskiej pogody, a tak poza tym to wiosna tak na mnie nie działa, ani nowy rok, ani nic. Jeśli chcę coś zrobić, to po prostu to robię. Do fryzjera nie chodzę, do manikiurzysty też ;) powodzenia Bina!

    OdpowiedzUsuń
  27. Wychodząc dziś z domu prosto w około metrową zaspę śnieżną pomyślałam sobie (pomijając krótkie, wyraziste przekleństwo) że fajnie byłoby nabyć jakąś motywację do czynów (jakichkolwiek) i wiosna nadawałaby się do tego idealnie.

    OdpowiedzUsuń

  28. Ja też Ci życzę dużo pozytywnej energii :)
    A co do pozytywnych zmian siebie to też mnie ostatnio naszły takie pomysły, nie wiem czy związane są z wiosną, bo do Wrocławia jeszcze nie dotarła, ale na pewno są jakimś nowym dobrym pomysłem :)
    całusy :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Również życzę wiele pozytywnej energii, choć sama na razie jej nie mam.
    Zazdroszczę oczywiście wiosny, która u nas niestety nie śpieszy się zbytnio. Jak na razie gromada śniegu za oknem i -10 optymistycznie nie nastawia. Ale motywuję się tym, że (chyba) w końcu wiosna tutaj zabłądzi :D

    OdpowiedzUsuń
  30. ja zawsze mam postanowienia ale nigdy ich nie dotrzymuję :)


    pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  31. No i muszę jechać po burgera, bo się głodna zrobiłam. Jeśli chodzi o fast foody, to potrafię wchłonąć więcej niż jakikolwiek znany mi facet, ale i tak uważam, że "kobiecość" to mit.
    Ja na wiosnę mam większą chęć do ćwiczenia jakichkolwiek social skills, które u mnie przez większość czasu nie żyją. Czasem jest to pozytywne. :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Boże, a u mnie spadło ponad metr śniegu... o.O Moja kobiecość umarła po jedzeniu burgerów i hot dogów... :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Zazdroszczę pogody !
    Bo osobiście mnie dobija już ten śnieg za oknem, a ten wypizdów co był dzisiaj to z chęcią wysłałabym pingwinom, bez pozdrowień.

    OdpowiedzUsuń
  34. Wiosna to jak dla mnie najlepsza pora roku. Bo lato nieco przytłacza gorącem.
    Życzę powodzenia w zmienianiu się :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam wiosnę choć początki bywają trudne! Chce mi się wszystko i nic zarazem. Czuję się blada, moja skóra zawsze się przesusza po zimie i szczypie na całym ciele, smaruję się balsamami ale to przez jakiś czas nic nie daje więc chodzę wkurzona.W szafie nic mi nie pasuje więc zazwyczaj się poddaję wybierając jeansy i trampki i spaceruję, spaceruję w słońcu łapiąc piegi:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Przyda się!

    Wiosna, wiosna, ach to ty... Marzę już o tym, by na zewnątrz wychodzić w samym sweterku (bez tej kurtki okropnej i szalika!).
    Z postanowieniami masz całkowitą rację. Też nigdy tego nie rozumiałam, bo to nie jest zbyt logiczne. Zwłaszcza, że tylko jakieś 20% z tych wszystkich ludzi spełnia te swoje postanowienia (a może nawet mniej?)
    Konkurencję z samicami pora zacząć! Rozwaliło mnie to xD Ale bardzo trafnie to ujęłaś. Kiedyś chciało sie wypięknięc dla ogółu facetow i powodzenia, a teraz bardziej martwimy się o to, że możemy być gorsze od innych panienek. Paranoja, ale cóż.. Jesteśmy kobietami :)

    P.S Zdałam prawo jazdy 13tego :PP

    OdpowiedzUsuń
  37. Wiosno przychodź...!
    Bycie upierdliwym, hm, nie żebym skądś to znała xd ;p

    OdpowiedzUsuń
  38. Jaki hamburger. Mój brzuch właśnie zaczyna wariować, zaraz zacznie mi burczeć w brzuchu niesamowicie. Zastanawiam się tylko jak coś takiego zjeść ;d

    OdpowiedzUsuń
  39. o bosz umarłabym za takiego hamburgera :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Oj brakuje tych dekoltów, brakuje;-)

    OdpowiedzUsuń
  41. Aż zgłodniałam patrząc na to zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Tak się zastanawiam jakim sposobem jadłaś tego burgera ze zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  43. to była KARTA PODARUNKOWA! a to zdjęcie jest z tegoo dnia! xD

    OdpowiedzUsuń
  44. Och, z miłą chęcią przywitałabym już wiosnę. Mam dość tej pogody -,-
    Wiosno- nakurwiaj :D

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. jaka sznitaaaa :) zjadłabym tą kanapke, jej rozmiar jest w sam raz dla mojego głodu w tej chwili. na gastro również oraz na nocne pory poimprezowe hee. ślinotoku dostałam teraz ej :/

    dobra dobra juz
    http://www.youtube.com/watch?v=MTpiJuHuazg

    OdpowiedzUsuń
  46. Też się nie znam xD Lubię po prostu ich głosy i muzykę jaką tworzą.

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja już od dłuższego czasu nawet nie oszukuję się, że zacznę się odchudzać, przestanę niezdrowo jeść i tak dalej. Fajnie jest tylko przez pierwszy dzień, a później jak zwykle idę Twoim śladem wcinając wielkiego kebaba lub burgera właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  48. I tak Ci zazdroszczę zimy w Paryżu :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Też tak mam xD Ich znam bo już dość długo słucham tych zespołów, ale jakbyś mnie zapytała o resztę członków to nie wiem, albo lekko kojarzę dopiero jak ktoś po powie nazwisko a tak to ciemna masa ze mnie. Mój chłopak bardziej jest ogarnięty w tym. Nie zapomnę jego reakcji jak dowiedział się, że nie wiedziałam że wokalista Blur i Gorillaz to jeden i ten sam koleś xD

    OdpowiedzUsuń
  50. Mój leżał i płakał ze śmiechu jak powiedziałam "ale jak to ten sam?". No przecież to nie jest takie oczywiste, więc nie rozumiem co w tym śmiesznego było!

    Ej chyba "był mógł" i "mógł był" ma sens! xD

    OdpowiedzUsuń
  51. a weeeeź Bina ja od 1,5 roku dopiero uzywam a prędzej tez nie używałam pudru :D więc spoko jesteśmy razem w tej ekipie :P
    ja nigdy nie skladam sobie noworocznych postanowien tylko po prostu jak coś chcę zrobic to to robie od razu ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. wow! nie było mnie tu w sumie z 2 tyg a widzę, że masz już o 10 tyś wejść więcej! ładnie szalejesz! widzę, że Twój blog cieszy się wsród ludzi! Co za szczęścieee, że ta beznadziejna zima niebawem się skończy....

    OdpowiedzUsuń
  53. widze,że wszędzie praktycznie poruszany jest temat wiosny :))

    OdpowiedzUsuń
  54. Racja, cudowne zwierzaki. Moja mama była troszkę negatywnie do nich nastawiona - zjadły jej cały ogródek, no poza pietruszką. :D
    Wiosna to moja ulubiona pora roku. Wszystko budzi się do życia, ja również. Widzę wtedy świat w kolorowych barwach. Zima mnie zawsze dołuje.

    OdpowiedzUsuń
  55. ze wszystkiego, co wymieniłaś - zdecydowanie nie tęsknię za tymi spoconymi śmierdzielami w komunikacji miejskiej :D

    OdpowiedzUsuń
  56. ja najbardziej tęsknię za letnimi ciuchami, tak bardzo chcę już wyjść na samej bluzie na dwór i żeby nie było mi w niej zimno *-*
    nie da jej sie już uratować :<

    OdpowiedzUsuń
  57. Tęsknię za wiosną!
    Wczoraj musiałąm odśnieżać podjazd, żeby wyjść z domu :/

    OdpowiedzUsuń
  58. w kwestii postanowień noworocznych , w 100% się z Tobą zgadzam ! :)
    wiosno - gdzie ty jesteś ?

    oj tak , na pewno w przyszłym roku wybiorę się na łyżwy :)

    OdpowiedzUsuń
  59. u mnie słońce napierdziula, a dalej mi się nie chce dupy z łóżka ruszyć. chyba testuję stan nieważkości czy coś. jezuuniuuu, marudzę tylko. ćwiczyłam przez dwa tygodnie, sumiennie, byłam nawet z siebie dumna, ale stwierdziłam, że za bardzo się męczę (wow, odkryłam Amerykę). muszę coś produktywnego robić, muszę, bo zwariuję leżąc (przynajmniej moje simsy ćwiczą, zdrowo się odżywiają itepe). daj mi mocy, DAJ!!

    OdpowiedzUsuń
  60. ale mi smaku narobiłaś tym hamburgerem:D

    OdpowiedzUsuń
  61. Wiosna?! WIOSNA?! Gdzie w Polsce wiosna?! JAKA WIOSNA?! Mam za oknem pół metra śniegu, a nie wiosnę i gdzie nie gdzie są takie zaspy...że ostatnio mój facet mnie musiał w nie powrzucać po drodze do domu bo jakże inaczej :P?!
    No mi się jakoś niekoniecznie chce uczyć do tej matury, ale mus, to mus...szkoda, że nie owocowy.
    Hamburger i piwko. Boziu... I pomyśleć, że zaczęłam sobie "liczyć kalorię", a tak serio od dzisiaj będę ćwiczyć, więc muszę zapomnieć o tak cudnych i smacznych rzeczach. Żegnajcie fast foody, żegnaj piwo, żegnajcie niezdrowe żarcia ;(

    OdpowiedzUsuń
  62. jej.. aż zrobiłam się głodna!
    chcę takiegoo teraz zjeść, ślinka już mi cieknie poprostu;)
    bardzo fajny blog!
    zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  63. powiedz mi więcej o zachowywaniu się jak debilka, byciu drażliwą, upierdliwą i w ogóle ;d z tym, że u mnie to wszystko jest jakby... poza moją kontrolą. czasem po prostu dostaję wścieku macicy i dopiero po fakcie jestem jak "what the fuck did just happen?!"

    w sumie u mnie to też będzie najlepszy czas, bo zrobię wszystko to, co chciałam zrobić odkąd pamiętam.

    fokle to weź mi pokaż jakieś zdjęcie Borisa, swoje i Borisa, cokolwiek!

    OdpowiedzUsuń
  64. Śliczny Blog ♥ .
    Zapraszam do mnie : http://vizualny-swiat.blogspot.com/
    Obserwuję i licze na rewanż ; *

    OdpowiedzUsuń
  65. O matuleńciu, nigdy bym nie dała rady zjeść takiego burgera O,o To znaczy- tak... technicznie rzecz biorąc. Jakby go rozdziabać na dwa to bym wtranżoliła :D Mam nadzieję, że był dobry! ( zgłodniałam )

    Mnie też wiosna motywuje bardziej, niż nowy rok. Tylko nie myślę o niej, jak o zapowiedzi lata, którego nienawidzę!

    OdpowiedzUsuń
  66. 'zaimponować innym samicom' ahhahahahahahahahhahahaha, padłam :D ale cos w tym jest :D

    OdpowiedzUsuń
  67. Taki burger byłby dla mnie istnym samobójstwem, staram się zdrowo odżywiać (dla siebie), dzięki temu mam lepsze samopoczucie, jestem w dobrej formie.

    Chcę wiosnę, chcę bezproblemowo wstawać rano z łóżka (taaaa), móc ubierać luźne koszulki, a nie tylko grube swetry..

    OdpowiedzUsuń
  68. Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  69. Promienie słońca motywują najbardziej ♥
    Bardzo fajnie prowadzisz bloga ^^

    OdpowiedzUsuń
  70. Też tęsknię za wiosną ... latem właściwie.
    Ale co z tego skoro pogoda robi mi na złość i zsyła na mnie 50 cm śniegu.

    Przynajmniej jak przeczytałem Twoje wpisy to jakoś lepiej mi się zrobiło. I narobiłaś mi smaka na burgera ! :P

    Pozdrawiam
    Czarno-Biauy :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Wiosna motywuje najbardziej. :D

    OdpowiedzUsuń
  72. no pogoda jest coraz lepsza a co do postanowień jak najbardziej się zgadzam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Oj przyda się trochę tej pozytywnej energii;D

    OdpowiedzUsuń
  74. Ambitne masz plany na ulepszenie się. Mnie wiosna często paradoksalnie pozbawia wszelkiej energii, ale w tym roku jestem jakoś wyjątkowo spragniona słońce. Chyba zaszaleję i pomaluję paznokcie, haha:)

    OdpowiedzUsuń
  75. płatki chocapic i mleko :D

    OdpowiedzUsuń
  76. U mnie nowy wpis, zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  77. od wiosny po prostu zaczyna się życie :D

    OdpowiedzUsuń
  78. Czekamy na Wiosnę i słońce. :) Może w końcu obudzimy się rano, spojrzymy przez okno.. I śniegu nie będzie! :D

    OdpowiedzUsuń
  79. Mnie najbardziej brakuje słońca. Jak jest słońce, pojawia się u mnie od razu chęć do życia. Nie żebym jakieś radykalne zmiany wprowadzała, ale nawet nauka staje się znośna ;D

    OdpowiedzUsuń
  80. no weź, dobijasz nas tą wiosną! ;d u nas od ponad tygodnia temperatury na minusie.. Jedynie słońce wyszło w weekend i jakoś lepiej się zrobiło człowiekowi ;d

    OdpowiedzUsuń
  81. Wiosna, zima, jesień, czy lato - w moim przypadku postanowienia zawsze te same. Ale chyba wynika to z tego, że gdy tylko zafunduję sobie jakąś przerwę w pierwotnie założonym planie, to szlaf trafia wszystko i po kilku miesiącach zaczynać muszę od początku. Dlatego staram się działań aktywnie na bieżąco, niezależnie od żadnych zewnętrznych motywacji.

    OdpowiedzUsuń
  82. Oh tak , energia przyda się chyba nam wszystkim, zwłaszcza ,że u nas zima daje nam jeszcze nieźle popalić :) Piękne to danie, sama mam traz ochotę iść do kuchni i zjeść coś podobnego.

    OdpowiedzUsuń
  83. Postanowienia noworoczne mają też to do siebie, że często są niezapamiętane... bo jak można zapamiętać coś, co się powiedziało w szale sylwestrowej libacji? Wiosna jest piękna. Wszystko odżywa, więc nic dziwnego, że i nam zaczyna się chcieć żyć :) Wielki ten burger, aż nie wiadomo, od której strony się za niego zabrać ;D

    OdpowiedzUsuń
  84. W tamtym roku miałam postanowienia, które zrealizowałam. Naprawdę mi się udało, ale wykonałam listę i pamiętałam o niej przez cały czas. Teraz nie mam listy postanowień. Postanowiłam tylko jedno: tworzyć listę osiągnięć (tych dużych i małych) w ciągu roku. Jestem jakoś optymistyczniej nastawiona, mimo że za oknem biało, bo w nocy znów napadało mnóstwo śniegu. W marcu miałam u siebie już kawałeczek wiosny, potem jesień i na nowo jest zima. Ale nie narzekam. Mam w sobie od czasu założenia mojego bloga (naprawdę!) więcej energii. Wzięłam się ostro za robotę. Zarobiłam więcej niż dotychczas (moja praca polega na własnej organizacji czasu, co bywa trudne, kiedy dookoła w domu tyle rozpraszaczy - piszę artykuły), napisałam też w dwa dni cały rozdział do licencjatu, zaczęłam już kolejny i w sumie 1/3 pracy mam za sobą w trzy dni (chyba że się rozpędzę tak jak w przypadku tego komentarza i wtedy wyjdzie, że to nawet 1/5 nie jest...). ^^' Zgłosiłam się do dwóch ważnych prezentacji i... zgodziłam się na napisanie artykułu, który moja kochana pani doktor chce opublikować (oby się nie rozmyśliła!). Ale jeśli chodzi o ciało... Przestałam się obżerać i zapisałam na zumbę. To dlatego, że czułam się źle po jedzeniu zbyt chemicznych produktów, a na zumbę namówiła mnie Na. Ostatecznie Na. zumbić nie może, bo pracuje, ale ja się w tym rodzaju fitnessu zakochałam! Zima mi służy. ;)

    Tylko z tyłu głowy jedna myśl chodzi, która nie pozwala na pełne szczęście: na cholerę dziewczyno brniesz w kierunek (pedagogika), który nie da Ci dobrej przyszłości... Pamiętasz? Pisałam Ci, że architektura wnętrz mnie bardzo interesuje. Chciałam spróbować... Zabili mnie na samym początku, bo okazało się, ze choć mnie interesuje, to to nie wystarczy: portfolio - dokładne omówienie swoich prac, następnie egzamin wstępny praktyczny - cztery godziny malowania, rysowania, projektowania; egzamin teoretyczny i... potem jeszcze konkurs świadectw... A ja nawet akrylami malować nie potrafię... I mnie to jakoś troszkę dobija, bo nie wiem co dalej.

    OdpowiedzUsuń
  85. Wiesz, chciałam teraz po licencjacie z pedagogiki uderzyć od nowa, właśnie w architekturę wnętrz. Ale po prostu jak czytałam informator to miałam wrażenie, że oni chcą ludzi po szkołach plastycznych lub osób niezwykle utalentowanych, które "ogarniają" już coś więcej niż tylko podstawy. To mi trochę podcięło skrzydła, bo studia mają już w zasadzie nie uczyć, a pozwalać szkolić swój warsztat: tworzyć własnoręcznie meble, które się zaprojektowało, rysować plany i takie tam. Na egzaminie wstępnym już jest szkicowanie modela i martwej natury - nie potrafię tego robić więc od razu uznałam, że nie posiadam nawet predyspozycji. A egzamin jest na początku czerwca, niewiele czasu zostało. Nawet nie wiedziałabym co do portfolio dołączyć. ^^ To po prostu chyba nie dla mnie. Chęci to czasem za mało. :)

    Co do zumby, polecam jeśli lubisz ruch i latynoskie klimaty. Jednak trzeba trafić na dobrego instruktora. Ja byłam u dwóch. Jedna dziewczyna jest świetna, bo stawia na zabawę, zatem zostałam u niej. Druga za bardzo cisnęła, żeby wszyscy powtarzali jej ruchy. Ja akurat nie miałam problemów, bo lubię tego typu zajęcia i od początku łapię wszystkie kroki, ale jedna dziewczyna tak się zestresowała, że wyszła już po dwóch kawałkach... I wcale jej się nie dziwię, bo przecież nie chodzi o to, aby od początku sobie radzić. Zresztą to ma być też zabawa.

    OdpowiedzUsuń
  86. ja zazwyczaj wypisuję sobie sto tysięcy postanowien po czym lista gdzies się gubi ,albo nawet do niej nie zaglądam. W tym roku tez wypisałam ze trzy kartki i oczywiśćie nie mam ochoty zaglądac. Niech wszystko idzie na spontan;d

    OdpowiedzUsuń
  87. Mimo , że też regularnie staram się ćwiczyć brzuszek i dbam o wygląd swojego ciała to takim burgereem jak na zdjęciu bym nie pogardziła . A ten z bekonem też musiał być smakoowity :)

    www.caramel-curls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin