poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Tirowcy, super kierowcy

Wspominałam już, że tirowcy są super, chciałabym teraz rozwinąć tę myśl.

Kierowcy ciężarówek z jakiegoś powodu wzbudzają ogólny stres. Ludzie im nie ufają i się ich boją... Kiedyś nie pomyślałabym, że mogłabym bez stresu wsiąść z obcym starym dziadem (?!) do ciasnej kabiny i jechać w świat. Rewolucję w moim umyśle zaczął robić ok. pół roku temu kumpel, który opowiadał mi o wyścigach autostopowiczów. Mówił, że ludzie bardzo chętnie zabierają się z tirowcami i, co więcej, jest to mniej niebezpieczne niż podróż z randomowym kierowcą osobówki.

Dlaczego?

1. On jest w pracy. Musi w określonym czasie dojechać z punktu A do B i raczej nie zamierza nagle skręcić do ciemnego lasu.
2. Ma służbową furę i wachę, więc wszystko mu jedno. /nie umiem, nie umiem dobierać ładnych słów!
3. Najzwyczajniej w świecie mu się nudzi i chciałby z kimś pogadać, więc chętnie zabiera podróżników.

Nie przekonało mnie to do końca. Po konsultacji z blogiem Laveny i pewną koleżanką autostopowiczką, poszerzyłam listę:

4. Tirowcy mają cb radio, przez które mogą komunikować się z innymi i później 'przekazywać' sobie autostopowiczów, aby dowieźć ich jak najbliżej celu.
5. Tiry są namierzane i nieanonimowe, w przeciwieństwie do osobówek.

Cóż, brzmi nieźle. Jasne, TIR jedzie 80/90 kilometrów na godzinę, więc nie jest najszybszym środkiem transportu, ale kogo to obchodzi, gdy siedzenie parę metrów nad ziemią jak królowa i obserwowanie świata z góry to najlepsza zajawka ever?

Problemem jest "tylko" to, że oni nie mogą zabierać dwóch osób, bo mają tylko dwa fotele. Autostopowicze twierdzą jednak, że ci i tak chętnie biorą dwójkę pasażerów.

Wymyśliłyśmy sobie, że będziemy jechać z tirowcami, bo tak jest super. Pierwsza przygoda z 'dużym' miała miejsce po wyjeździe z Poznania, gdzie, jak wspominałam, nieogarnięta baba wywiozła nas na zadupie. Jedynym skupiskiem ludzi, nie poruszających się aktualnie z prędkością 130 km/h był parking tirów. Udałyśmy się tam i postanowiłyśmy zapytać, czy możemy liczyć na podwózkę... Trzeba się przecież było jakoś stamtąd wydostać. Podeszłyśmy do czerwonego Renault Magnum, spojrzałyśmy do góóóryyy (jej, jakie te fury są olbrzymie!) i zobaczyłyśmy pana siedzącego w otwartych drzwiach. Spytałyśmy. Pan TIR powiedział, że będzie niestety jechał w inną stronę, ale zapyta kolegów. Włączył radio (ale czad!) i oznajmił, że ma dwie miłe autostopowiczki jadące w stronę Świecka... Ktoś powiedział, że niestety już minął parking. Inni milczeli ku zaskoczeniu Pana TIRa, bo ta metoda podobno zawsze działa. Powiedział, że zabierze nas z powrotem na autostradę, ale daleko nie pojedziemy, bo on potem skręca. Z entuzjazmem wdrapałyśmy się do kabiny (co wcale nie było takie banalne z plecakami i całą górą innego badziewia). Zaskoczenie: ludzie, co za przestrzeń! Patrząc na ciężarówkę mamy wrażenie, że kabina jest malutka, bo porównujemy ją z całą naczepą... A tam jest tyle miejsca! Fotele są gigantyczne, można stać, chodzić, skakać (prawie), jest łóżko. Tak, pewnie wyjdę na zacofanego jaskiniowca, ale nie wiedziałam o tym. Jeden pasażer siada na fotelu, drugi na wyrku i jest odjazd!


Samochód ma 16 biegów (kolejny news), a wszędzie, gdzie się da są zdjęcia, figurki, rysunki dzieci i cały inny pierdolnik, który sentymentalni tirowcy lubią wozić ze sobą. Ciężko musi być rozstawać się z rodziną... często i na długo. Kierowcy chętnie opowiadają o swojej pracy (nie chcę generalizować, ale spotkałyśmy stosunkowo otwartych ludzi). Z ciekawości spytałam naszego kierowcy, co tam z tyłu wiezie. Od razu odpowiedział, że nie wie, i że go to nie obchodzi. Wiezie to z punktu X, w punkcie Y jest rozładunek, a jemu informacja o zawartości nie jest do niczego potrzebna. Rozbawiło mnie to trochę, ale ja jestem ciekawska.

Tirowcy to raczej nieskomplikowani ludzie. Inny pan, z którym jechałyśmy, powiedział, że czasem spędza 1-2 dni w pobliżu jakiegoś miasta, ale nie chce mu się wyłazić z ciężarówki, bo co on tam będzie zwiedzał, jak jego to nie interesuje. I tak nie zna języka. W tirze jest mu przyjemniej, swojsko. Oni te samochody traktują bardzo poważnie. Osobówki wymiękają, przecież TIR jest o wiele fajniejszy, łatwiejszy w obsłudze i po prostu lepszy.

Gdy w pewną sobotę błąkałyśmy się po stacji benzynowej, zaczepili nas tirowcy siedzący z browarami na krzesełkach koło ciężarówek i robiący mini piknik. Spytali, dlaczego dziś podróżujemy... Przecież dziś nikt nie jeździ! Autostrada była pełna, ale faktycznie, nie było ciężarówek - sobota dniem wolnym. Kierowcy tirowcy piknikowcy dziwnie na nas patrzyli. Nie ogarniali, że jeździmy osobówkami. Według nich autostopowicze jeżdżą/powinni jeździć tylko 'dużymi', bo tak jest pewniej i bezpieczniej. Powiedzieli, że w sobotę jadą tylko ci, którym nie udało się z jakiegoś powodu dojechać do określonego miejsca w piątek lub mają specjalne pozwolenie. Jeden z panów nagle wykrzyknął "chopaky, przecież dziś Stasiek jedzie chłodnią! zadzwonię i zapytam, kiedy tu będzie". Tekstu o Staśku i chłodni długo nie zapomnimy. Niestety Stasiek miał być w miejscu naszego postoju dopiero o 20. Kierowcy zachęcali, żebyśmy usiadły sobie z nimi i poczekały (była 14), ale uprzejmie podziękowałyśmy. Zdziwili się, przecież według nich nie miałyśmy szans się stamtąd wydostać, bo była sobota.

Innym razem stałam sobie na stacji jedząc kanapkę (bo u kogoś w samochodzie nie chciałam świnić). Przeszedł koło mnie pan z TIRa i zapytał, czy jadę do X. Powiedziałam (po dobrych 3 sekundach szoku - czy łapanie stopa może być aż tak łatwe?), że owszem, i że jestem z koleżanką. Powiedział, że drugie Magnum to jego, i że możemy jechać. Bajka! Oni są naprawdę strasznie mili i pomocni, po prostu życzliwi... A widok z TIRa jest po prostu rewelacyjny!
___________________________
15 days left

93 komentarze:

  1. we mnie jednak chyba budzi te stereotypowe emocje Tirowiec:P

    OdpowiedzUsuń
  2. moj wujek jezdzi tirem i jeszcze jako małolatka czesto jezdziłam z Nim w trase. niezła przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że o tym piszesz, bo mnie właśnie przeraża wizja jechania z panem tirowcem :D ale jak tak o tym mówisz, to może nie jest tak strasznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam w maju praktyki w firmie transportowej, gdzie 90% kierowców to Ukraińcy, wierz mi to dopiero jest zabawnie, a jak wypiją to dopiero xd Prawie codziennie wdrapywałam się za kierownicę TIRa żeby sczytać tachograf ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mój komentarz tylko zapomniałam się przelogować xd
      W życiu bym nie pomyślała, że poruszanie się tirami jest bezpieczniejsze niż poruszanie się osobówkami także wielkie dzięki za oświecenie mnie. ;)

      Usuń
  6. Hmmm, nigdy nie myślałam o tym w sposób, w jaki to opisujesz, ale to wydaje się mieć sens. Do prywatnego samochodu na bank bałabym się wsiąć, a z tym TIR-em to jest myśl...Człowiek uczy się przez całe życie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz zupełną rację. Mój wujek przez dłuższy cxzas był tirowcem i zawsze brał w podróż choćby kogoś z rodziny, aby nie umrzeć z nudów. No i bał sie zostawiać tir wszędzie bez opieki. Słyszałam o takim radiu, fajny pomysł. Podobno można zainstalować też w osobówce, przydaje sie do zawiadamiania o stojącej policji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację - tirowca można namierzyć, zresztą ,,głupoty" mu nie w głowie, skoro jest w pracy (a dziś przecież o nią ciężko). Zaciekawił mnie tekst o tym, że gość nie wiedział nawet, co wiezie - myślałem, że zawsze wiedzą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama ostatnio się przekonałam, że Panowie z TIR-ów wcale nie są burakami jak wcześniej mi się wydawało. Co prawda nie jechałam z żadnym na 'stopa' ale pewien Pan zatrzymał się by kupić od mojego szwagra truskawki, byłam gotowa wziąć od niego kaucję za kobiałkę, ale obiecał mi, że jutro podrzuci, bo codziennie tędy przejeżdża. I ku mojemu zaskoczeniu przywiózł tę kobiałkę, a teraz jak idę chodnikiem a on jedzie kłania mi się w pas, jakby w podzięce za zaufanie w tak drobnej sprawie.
    Kurdę zazdroszczę Ci tej przygody!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. o ja ja ja muszę jechać z tirowcem!!
    Matulu ale to musi być frajda !
    Dzięki wielkie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze wiedzieć takie rzeczy :D Chłodnia wygrała. :D

    Może jechałaś z którymś kierowcą mojej O.? Ona pracuje w firmie transportowej, ale pewnie na patrzyłaś na nazwy firm. :)
    Swoją drogą pewnego dnia O. przeprowadziła z nowopoznanym kolegą taką wymianę zdań:
    Kolega pyta: Gdzie mieszkasz?
    O.: Koło Cmentarza
    K.: Gdzie poznali się Twoi rodzice?
    O.: W więzieniu
    K.: A czym się zajmujesz?
    O.: TIRami :D
    Brzmi jak patologia, choć to prawda, ale O. i jej rodzina to naprawdę porządni ludzie. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tam od dziecka wiem, że panowie tirowcowie są spoko, bo mój sąsiad był kierowcą tira i zawsze zazdrościłam jego synowi, że on czasem może pojechać z tatą w trasę i spać na tym łóżku z tyłu i siedzieć tak wysoko...:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie ustrojstwo co mierzy ile kilometrów przejechali z jaką prędkością i jak długo prowadzili xd

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy TIR-em nie jechałam, ale jak będę kiedyś łapać autostopa, to może mi się uda podróżować TIR-em :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kuuurde zmieniłaś min całkowicie światopogląd ;o ale w sumie to nie dziwne ja jakoś Stopem nie jeździłam nigdy, ale kurdee zawsze tirowcy mi sie kojarzyli tlyko i wyłącznie z trabieniem na mnie i głupimi usmieszkami :D Ale kurde ;D Aż mam ochotę gdzieś wsiąść do jakiegoś i pojechać ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawe jest to co tu piszesz o tirowcach i wsumie mile zaskoczenie bo zawsze myslalam ze torowiec to najwyzej moze cie tylko zgwalcic ^^

    i zabieram sie za czytanie wczesniejszych notek z podrozy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niby mało prawdopodobne, ale świat jest mały. Znajomy siostry O., który też jest kierowcą, ale w innej firmie, we Włoszech natknął się właśnie na kierowcę z naszego miasta. Podał numery rejestracyjne (O. zna je już na pamięć) i się okazało, że nie dość, że to ktoś z jej firmy, to jeszcze jeden z jej ulubionych kierowców, z którym O. się fajnie żartuje w pracy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, nigdy bym nie pomyślała! Super, że są tacy pomocni, w dzisiejszych czasach rzadko to się zdarza. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahahaha xd Starsze wersje takie wykresiki robią, nowe są na kartę xd ;d

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakoś nigdy nie przepadałam za Tirowcami, ale po Twoim poście to się chyba zmieni...

    Zawsze myślałam - tirowiec, na pewno chamski zboczeniec, ale masz rację. Musi się zmieścić w czasie, zawsze chce z kimś się dogadać, ma fajne radyjko :D, no i siedzisz te kilka metrów nad ziemią, co nie tylko daje ogromną satysfakcję, ale jest też dobre dla osób z chorobą. A te kilometry da się przeżyć...

    OdpowiedzUsuń
  21. No właśnie są osoby co wychodzą inaczej na każdej fotce. A są, ze tak samo. Ty wychodzisz inaczej, wiec trudno Ciebie by było poznać na ulicy. I dobrze. Dla bezpieczeństwa:)
    Aparat dopiero poznaję.......Czyli się uczę.
    Pozdrawiam po pracy a przed obiadem.
    Vojtek w poniedziałek

    Piękny opis. Ale z Twojego punktu widzenia, czyli z kabiny Tirowca. Kierowcy jadący małymi autami mają zupełne inne podejście do Tirowców jak Ty. Wielokrotnie widziałem jak tiry łamały przepisy! I stwarzały zagrożenie na drodze.
    Sa wielkie i trzeba na wszelki wypadek na boki uciekać. Ja się bałem tirów jak jeździłem skuterem.
    Tak to wygląda ze strony innych, mniejszych użytkowników dróg.
    Pozdrawiam po raz drugi
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  22. Czaaad! Nie mogę wymyślić lepszego, ładniejszego słowa. :D Niesamowita sprawa! Nie wiedziałam o żadnej z tych rzeczy. Stopem mam cel kiedyś pojeździć (teraz takiej małolaty jak ja nikt nie puści). Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapomniałaś serduszka po ''15 days left'' :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Walisz swoimi przygodami a mi tu żal dupę ściska, cholerka.

    OdpowiedzUsuń
  25. po Twoich opowieściach zaczynam się co raz bardziej przekonywać do tego typu podróży ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Faktycznie zawsze wydawało mi sie, że tirowcy są troche straszni :D a tutaj takie zdziwko

    OdpowiedzUsuń
  27. Może też wyjdę na zacofaną, ale nie miałam pojęcia, że tam jest łóżko... ale po fakcie to nawet jest to dość logiczne, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  28. faktycznie jak teraz tak piszesz, to jazda z tirowcami jest bezpieczniejsza i chyba fajniejsza :D

    OdpowiedzUsuń
  29. ja byłam kiedyś w tirze. Wujek mojej przyjaciółki jeździ tirami i kiedyś sobie w takim biwakowałyśmy (%%%) tam jest po prostu genialnie! Dużo miejsca i w ogóle. To dziwne że tak chętnie zabierają. Ja po tych wszystkich serialac kryminalnych byłabym podejżliwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja to się zawsze bałam tych "obcych starych dziadów" ale prawda jest taka, że jestem małym zacofanym polaczkiem, który o życiu nie wie nic. Dopiero jak sąsiad zaczął jeździć na tirach poznałam trochę robotę i naprawdę wszyscy okazali się bardzo w porządku :) choć sama nie sprawdzałam :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Mimo wszystko, ja bym się bała wejść do tira :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Mój wujek jeździł tirami, jednak po jego śmiertelnym wypadku nie darzę ich sympatią. Choć to była wina pracodawcy. :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochana potwierdzam! Tirowcy są the best!
    pozdrawiam serdecznie!;)

    OdpowiedzUsuń
  34. No to zburzyłaś moje skrzętnie hodowane przez lata wyobrażenia o TIRowcach. Tak jak piszesz - zawsze wydawało mi się, że to buce, burki i chamy. A tutaj proszę, pełna kulturka, poczucie humoru i uczynność.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dla mnie też same nowości w tym poście :D Nie sądziłam, że tirowcy są tacy życzliwi i pomocni. Nie wiem w takim razie, skąd ta powszechna negatywna opinia o nich. I też myślałam, że zawsze wiedzą, co wiozą :o Dobrze zweryfikować swoje błędne wyobrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  36. a ja tam o tirowcach złego zdania nigdy nie miałam, zapewne dlatego, że mój dziadek kiedyś takowym był i gdy byłam mała, wujków miałam samych tirowców:D byli najfajniejsi na świecie, słowo harcerza (nigdy nie byłam ale ci:D)
    tak więc miło słyszeć,że na prawdę nic się nie zmieniło:)

    OdpowiedzUsuń
  37. *ten komentarz to tak dla zasady*

    OdpowiedzUsuń
  38. Kurczę, nigdy nie popatrzyłam na TIRowców z tej strony!

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie wiem czy jechałbym "chłodnią" złapaną na stopa chyba za dużo horrorów się na oglądałem i nie wytrzymałbym psychicznie

    OdpowiedzUsuń
  40. moj wuja jezdzil na tirach i taka prawda ze wszedzie sa ludzie i ludziska

    a tak nawiazujac do tirow, tirowcow i tirowek
    mialam taka kolezanke ktora bedac dzieckiem zawsze mowila ze chce zostac tirowka bo myslala ze tak sie mowi na kobiete jezdzaca tirem xD

    OdpowiedzUsuń
  41. pracując w firmie transportowej, doskonale wiem, jacy to ludzie :)) naprawdę wspaniali :)

    OdpowiedzUsuń
  42. tirowcy to niezła grupa zawodowa, jak każda inna i wiedzą najwięcej o autostopowiczach najwidoczniej;D
    z jednej strony bałabym się, ale z drugiej przecież to ludzie normalni jak inni i w pracy , trudno byłoby mi się zdecydować

    OdpowiedzUsuń
  43. Ludzie kochają stereotypy, więc wolą nie ryzykować. Jednak Twoje argumenty za są jak najbardziej trafne, widać, że to bezpieczny środek transportu. Oni też muszą mieć z kim pogadać:)

    OdpowiedzUsuń
  44. Hahahaha, Tirowcy - prości ludzie :D Trafnie to ujęłaś, jakby nie patrzeć. NO tak to niestety jest, że zazwyczaj, nawet jak są w super miejscu - nie chce im sie ruszyć i pozwiedzać :P Ale zdarzają się wśród nich i bardziej ambitni i mądrzy, którym zależy w życiu na czymś więcej niż wódce na parkingu i paczce fajek ;p.


    Ale tak... wiedzę, że wnioski masz takie, jak ja - TIRowcy niestety nie potrafią zrozumieć, że ktoś nie opiera się wyłącznie na ciężarówkach i podrózuje innymi srodkami lokomocji. Dla nich - jak weekend, to nie da się nigdzie dojechać :P Chyba, że złapie się cos, co wiezie żarcie szybko psujące się. Z reguły cięzko im przetłumaczyć cokolwiek :P I zawsze wiedzą lepiej, gdzie należy wysiąść, choćby człowiek jeździł jedną trasą milion razy i miał już swoje ulubione miejscówki :P

    Za to faktycznie jest bezpieczniej, bo "pan z TIRA" nie bardzo ma jak cokolwiek Ci zrobić. Do lasu nie wjedzie, bo... nie wyjedzie :P Jest w pracy i musi wyrabiać godziny, bo... nie zarobi, itp. A poza tym czesto pracodawca sprawdza, jak akurat porusza się jego samochód i w kazdej chwili, gdyby zaistniał niezapowiedziany postoj, albo zmiana trasy, moglby zareagowac ;p

    Ja lubię jeździć Tirem wlasnie dlatego, ze w srodku ejst tak duzo miejsca a z gory fajnie się patrzy na drogę... W dodatku, jesli zapoznasz się juz z kierowca i wyczujesz, ze mozesz, to w razie zmeczenia, mozesz sie walnąć na kanapie za siedzeniami i spac na lezaco (co jest niezwykle cenne, jesli pokonujesz dluga trase i padasz ze zmeczenia :P). Oczywiscie, nie powinno sie tego robic, jak kierowca jest dziwny, podejrzany, albo srednio przyjazny, bo wtedy moze to odebrac jako prowokacje... a tego by się nie chciało. ;)

    Zdarzyło się Wam przenocować w ciężarowce? :P to też ciekawe przezycie, a zdarza się, że jesli jedzie sie długi odcinek i trafia na postoj nocny, to mozna się zalapac na przenocowanie - rzecz jasna bez zadnych podtekstow. (OCZYWISCIE TRZEBA BARDZO UWAZAC, nie decydowac sie na cos takiego w pojedynkę I NIE UFAC BYLE KOMU - musze to pisac, zeby uczulic Cie na niebezpieczenstwa :P)


    Wybacz, za małą składność tego, co napisałam, ale troche wypadłam z formy, jest juz pozno,a bardzo chcialam się wypowiedzieć w tym, bliskim mitemacie ;P

    OdpowiedzUsuń
  45. Widzę, że wystrój bloga uległ zmianie. :D
    Czasami mam ochotę wrócić do tych czasów dzieciństwa, jak każdy zresztą. Przydałoby się.
    Hahaha, jak to nic nie robiłaś? :D

    Chyba post skomentuję później, bo nie czytałam wcześniejszych i muszę nadrobić. Także wait, wait. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okay, przeczytałam. I też nie wiedziałam, że... TIRowcy są tacy mili, otwarci itd., itp. Trochę dziwnie mi z faktem, że ten samochód & ta trasa to ich praca, no ale... <3

      Usuń
  46. oj tam mozna sie pomylic. o zmiany w wygladzie

    OdpowiedzUsuń
  47. Twój post przywrócił mi wiarę w ludzi i złamał pewien stereotyp tirowca, który zjeżdża na bok, żeby zaczepić prostytutkę.
    Cieszę się, że spotkałaś na swej drodze tak miłych i życzliwych ludzi : )
    Co prawda tirów boję się panicznie na autostradzie, bo kiedyś, gdy jechaliśmy z chłopakiem, to za nami ścigały się tiry, które zajęły caaałą drogę i niebezpiecznie się do nas zbliżały. Na szczęście przy zjeździe były światła, więc musiały się zatrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja zawsze bałam się tirowców a okazuje się, że niepotrzebnie. Moja koleżanka ma męża, który jeździ tirem. Po przeczytaniu twojego posta dziwię się jej, że nigdzie z nim nie jeździ. Ja bym męczyła bez przerwy:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ale tu kolorowo i świeżo, pięknie <3 na pewno będę wpadać częściej ;)
    Jeśli będziesz miała odrobinkę czasu, zapraszam również do mnie www.ilonastejbach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  50. Hah, też kiedyś jechałam TIRem! Takich rzeczy się nie zapomina :D

    OdpowiedzUsuń
  51. Potwierdzam wszystkie Twoje argumenty z stu procentach :)
    Choć to też zależy od regionu po jakim się poruszasz. Miałaś szczęście, że trafiłaś tylko na tych fajnych TIRowców. Bo jest też odsetek kierowców - zupełnych chamów i aspołecznych odludków, których jedyną rozrywką jest robienie awantur przez CB.

    Ja spotkałem jednego Tirowca który nie wziął mnie i kumpla do auta tylko dlatego, że właśnie wrócił z poczty gdzie płacił mandat za nadmierną liczbę ludzi w samochodzie haha.

    Pozdroo!

    OdpowiedzUsuń
  52. A nam właśnie rozmowa "kleiła się" od samego początku :D Nie farbowałam włosów :P To mój naturalny kolor.

    Widzę, że mam dużo zaległości u Ciebie na blogu - muszę to zmienić :3

    OdpowiedzUsuń
  53. o kurczki chyba kupie se "DUŻEGO" ;p ale mnie nakręciłas na chociaż małą przejażdzkę tirem xd zazdroszcze, ja chyba bym sie nie odważyła tak jechać autostopem :) ej Oni naprawde nie zwiedzają, jak mają dzień wolnego?
    ide czytać kolejne zalegle notki z wypadu, bo aż mnie skręca z ciekawości ;p

    no właśnie ja mam poważna chorobe i jestem w szoku, że dostałam na tak długo ;p
    a no i nie dziękuje, aby nie zapeszyć xd

    OdpowiedzUsuń
  54. Pierdol studia , zostań tirowcem xD

    OdpowiedzUsuń
  55. Naprawdę mają tam łóżka i tyle miejsca?! :O Nie pomyślałabym!
    Ja się naoglądałam filmów, gdzie tirowcy gonią, gwałcą, zabijają, ale wiadomo, że film to nie rzeczywistość, tak więc dobrze, że mam Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Z tym się zgodzę, mimo, że było to milion lat świetlnych, pamiętam jak wracałam z koleżanką tirem, haha, nigdy tego nie zapomnę
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  57. wow, tyle ciekawostek! to musiało być świetne przeżycie jechać i widzieć z góry, w tym momencie pomyślałabym sobie 'jestem Bogiem, heeheeh'. a tak na serio to nigdy bym nie pomyślała, że oni są tacy przyjacielscy. stereotypy, właśnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również jestem w szoku, super post ;)

      Usuń
  58. nie raz ją jeździłamz tirowcami, są serio spoko C:
    poczęstują papierosami nawet czasami ^^

    _______mały spam_______
    Niedługo usuwam fan page na facebook'u. Więc, jeżeli chcesz być na bieżąco to proszę o dodanie mojego profilu do obserwacji C:
    https://www.facebook.com/poppy.miauczak.7
    przepraszam, okropna Poppy :<

    OdpowiedzUsuń
  59. ach chłonę Twoje notki jedna po drugiej, zazroszczę tego wszystkiego. Sama nigdy bym na takie podróżowanie się nie zdecydowała,ale ciesze się,ze mam tutaj mozliwosc o tym poczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Tiry są świetne :D i kierowcy również :D tacy na luzie, pomocni i w ogóle.. Ja nie wiem czego ludzie od nich chcą.

    OdpowiedzUsuń
  61. Oj weź, ja ledwie tę pracę znoszę, ale potrzebuję kasy, więc narzekać nie będę. To moj mały obóz pracy... Na nic czasu nie mam. Do tego podobno chcą mnie na stałe na weekendy jak będę studiować. Fajnie, że będę mieć swoją kasę. Może w końcu się wyprowadzę. Z drugiej strony jebnę z przemęczenia...

    Co do kierowców tirów to pewnie prawda. Z resztą, większość z nich to dobrzy kierowcy. Ale stają gdzie chcą na awaryjnych i zagrażają przez to ruchowi. Np. dzisiaj jadę z moim Misiem i taki sobie stanął...a raczej trzech, że mój Michaś musial ich wymijać na zakręcie, bo inaczej byśmy nie przejechali, co jest mega niebezpieczne. Właściwie to mieliśmy już po policje dzwonić, bo na pewno się nie popsuli, tylko sobie zrobili na środku drogi POSTÓJ. Poza tym czasem taki tirowiec szaleje. Mi się robi niedobrze jak owy przejeżdża obok mnie gdy jadę samochodem, bo widzę w nich pewną śmierć. Traktują małe samochody jako gorsze, bo są większymi więc MOGĄ WIĘCEJ. A tak poza tym nie mam nic do tych ludzi. Mają chujową pracę.

    OdpowiedzUsuń
  62. hehe...mnie też by ciekawiło co ze sobą wiozę :P

    OdpowiedzUsuń
  63. Też zawsze myślałam że w środku jest dość mało miejsca, a o tych zdjęciach, figurkach i rysunkach to słyszałam i widziałam nawet.. sporo tego nawet podchodzi pod pewnego rodzaju zbieractwo takich pierdół, w niektórym przypadku :D Kurcze, to miło że są tacy uprzejmi dla autostopowiczów, zawsze wydawało mi się że jest na odwrót, ale skąd mogłam wiedzieć, jak tylko sobie tak myślałam i nawet nie miałam okazji się przekonać :D

    OdpowiedzUsuń
  64. mnie kierowcy tirów trochę przerażają, jak stoję na przystanku i jak jakiś jedzie to zawsze dziwnie się gapią .;d

    OdpowiedzUsuń
  65. Nigdy nie pomyślałabym o tym w ten sposób, we mnie tirowcy też wzbudzają niechęć, ale masz poniekąd racje.

    OdpowiedzUsuń
  66. a ja zawsze myślałam,że tirowcy to gwałcicicele itp :D no wiesz takie same najgorsze stereotypy, a tu sie okazuję, ze zupełnie inni, normalni ludzie:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Łał, absolutnie świetny nowy szablon!

    OdpowiedzUsuń
  68. uwielbiam czytać te Twoje wywody, serio, zamiast pracować, spędzam czas i czytam jak spędzałaś tą swoją podróż życia :d

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  69. A dziękowac. No takie wymyśliliśmy mu zdrobnienie :D Ej no to ja znowu zapytam. Czemu Nath, nie może udostępnić tego filmiku na dysku google?:( Chcę to zobaczyć i zdjęcia też, nawet jak są obleśne.xD

    OdpowiedzUsuń
  70. Fajnie, że miałaś takie szczęście, co do tirowców!
    Dzięki Tobie nie będę myślała o nich stereotypowo ;)
    Dodam jeszcze raz, że zazdroszczę podróży.

    PS niedługo wracam!
    A tak przy okazji, chciałabym Ci powiedzieć, że jestem debilem xd Twoją pocztówkę schowałam do książki z biblioteki, którą niedawno oddałam. Ogarnęłam się po kilku dniach i na szczęście nie było za późno. Pocztówka czeka na odebranie :D

    OdpowiedzUsuń
  71. Hoho! Mnie nigdy żaden tirowiec nawet do miasta nie podwiózł, chamy mijają :<

    OdpowiedzUsuń
  72. ale fajny masz teraz wygląd! *.*

    OdpowiedzUsuń
  73. Ale super! Kiedyś pojadę na autostopy i coś czuję, że to będzie udany wyjazd. Zachęciłaś mnie bardzo, zawsze się bałam tirów i tirowców..
    taka-se-nazwa.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  74. Mnie Pan Tir kojarzy się z jakimś niewyżytym zbokiem, śmierdzącym, brudnym itd. ale to tylko stereotyp. Lubię Twoje wywody, bo pozwalają popatrzeć na świat z inne perspektywy i to jest fajne. W ogóle zakochałam się w słowie "pierdolnik".

    OdpowiedzUsuń
  75. To tam jest łóżko? Nie wiedziałam! Ale czad, to tak jak u nas w Robalu:):);)
    Bina byłam u tej dziewczyny od pazurów na blogu i nabawiłam się paznokciowych kompleksów! Ona jest genialna:)

    OdpowiedzUsuń
  76. Podróż stopem to moje best ever marzenie. Muszę muszę muszę. A skoro zalecasz, to nie ma szans, że nie spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  77. Strasznie lubię siedzieć w tirze! Jechać tirem. Jak byłam młodsza, to obczaiłam sobie, że kiedyś zatrudnię się jako tirowiec i będę jeździła w długie trasy :D

    OdpowiedzUsuń
  78. ja chyba mieszkanie zamienię na tira ! otylia

    OdpowiedzUsuń
  79. Jeśli wyleczę swój kręgosłup, Twoje notatki przydadzą mi się nieziemsko! Też lubię jezdzić TIRami :)

    OdpowiedzUsuń
  80. Brzmi naprawdę rewelacyjnie! Zawsze w jakiś sposób fascynował mnie duży świat Tirowców i w głębi duszy zawsze chciałam złapać na autostopie jakiegoś miłego staruszka ;D

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin