wtorek, 3 września 2013

Koniec odliczania


Co bystrzejsi zauważyli, że od ponad dwóch miesięcy na blogu było odliczanie. Co ciekawsi pytali, na co ja tak czekam. Pod każdym postem informowałam, ile dni zostało. No właśnie, do czego? Bina, kretynko, po co zaczynasz, skoro potem nie tłumaczysz, o co chodzi? Wszystko w swoim czasie.

To dziś. Wczoraj był ostatni dzień oczekiwania, dziś nadszedł moment, na który czekałam od ponad 2 miesięcy. 
Jak zwykle piszę ten post z wyprzedzeniem paru dni, bo teraz cieszę się życiem. Tą chwilą, o której myślałam przez całe lato, nawet jeżdżąc stopem i zaznając mnóstwa 'egzotycznych' wrażeń. Teraz to się dzieje... w końcu! Oczywiście wyobrażam sobie już całą scenę, ciekawe, czy tak to właśnie będzie wyglądało. Najprawdopodobniej.

Jestem ubrana w białą sukienkę. Włosy związane w luźny warkocz. Tak... niewinnieCzerwona szminka. Zanim przyjdą Wam do głowy różne głupoty, nie, nie stoję na ślubnym kobiercu. Mimo to jestem strasznie podekscytowana, serce wali mi jak młot. Jadę metrem. Ludzie na mnie patrzą, bo strój wyróżnia mnie z tej szarej masy, a poza tym kręcę głową, ciężko oddycham, na przemian się uśmiecham i zaciskam zęby. Ja na ludzi nie zwracam uwagi. Myślę tylko o tym, że za chwilę zobaczę tą roześmianą, skandalicznie opaloną twarz, której oczy zaświecą się na mój widok... Moje oczy świecą się, jak to piszę. Tak, uwielbiam wymyślać scenariusze a potem rozczarowywać się, gdy się nie spełniają, lub gdy najdrobniejsze detale nie układają się po mojej myśli. Teraz jednak mogę wymyślić nawet najcudowniejszą historyjkę, bo wiem, że nic nie zepsuje mi tej cudownej, wyczekiwanej chwili. Wrócił.

Przed tegorocznymi wakacjami wiele zrozumiałam. Latem sporo się nauczyłam. Stałam się silniejsza! Nie spodziewałam się, że kiedyś będę pisać takie rzeczy. Okazało się, że da się być naprawdę pewną siebie i że to się opłaca. Da się rozmwiać, przekonywać ludzi, walczyć o swoje. Da się podróżować za granicą za grosze. Da się... bezgranicznie kochać! /haha. hahahahha. ok. nie mogę wytrzymać tego patosu. sorry.


Ten post nie niesie żadnych wartości, piszę w stanie pewnego rodzaju euforii, wybaczcie. I cieszcie się razem ze mną.

74 komentarze:

  1. zatem ciesze sie razem z Tobą !

    OdpowiedzUsuń
  2. Juhuu!!! To juz? Jestem z Ciebie dumna i pelna podziwu bo nie dosc ze dalas rade to jeszcze zrealizowas swoj plan! Ciesze sie razem z Toba!! Jestes super kobitka i w dodatku pieknie wygladasz:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, cieszę się! :D Twoja ekscytacja i szczęścia aż biją z notki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się o co chodzi z tym odliczaniem :D Cieszę się Twoim szczęściem, pięknie wyglądasz! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No jak na Ciebie, to rzeczywiście patosem powiało na koniec, zaczynasz czuć głębię, nie ma co! Oj chyba nie bez powodu, chyba nie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło Cię widzieć, a raczej czytać taką szczęśliwą, taką ZAKOCHANĄ. Teraz ciesz się i nie puszczaj swojego mężczyzny. Ślicznie wyglądałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dzisiaj wyjątkowo dobry dzień, a teraz jeszcze taki wybuch euforii u Ciebie! I nie dziwię się, że komuś się oczy błyszczą na taki widok! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiałam się o co chodzi, ale to mi nie przyszło do głowy :-) Cieszę się zatem razem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co nam pozostaje, cieszymy się :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No jasne, że się cieszymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wreszcie wrócił Twój rumak :D Tak poza tym. Wtrącę, że warto robić sobie takie tripy, bo wtedy człowiek więcej potrafi się skupić na sobie i swoich myślach. Tymczasem cieszcie się sobą i nie zakróliczcie się na śmierć. :*

    OdpowiedzUsuń
  12. jej, Bina! napiszę krótko, ale szczerze. Wszystkiego dobrego z całego serca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tam zacieszam! Dwa miechy to sporo ! Ale Bina Ty w takim wydaniu... ho ho hooooooo ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem wprost: TO CUDOWNIE!!!! :)))) ciekawiło mnie odliczanie, ale powiem Ci, że to było super miłe zaskoczenie. Sukienka boska! Chcę widzieć nogi!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądasz bardzo pięknie! : )

    OdpowiedzUsuń
  16. zastanawialam sie do czego to odliczanie ,ale juz wiem i ciesze sie razem z toba .;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszymy się! Bardzo, bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bina, niewinna?Nie wierzyłam, że kiedyś to zobaczę...
    Cudownie wyglądasz! ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas pogoda zmienna. Ale fajnie w sumie jest. W sobotę jadę na ślub kolegi z pracy i już temat sam się trafił. Prosił fotografować i wpis mam się znaleźć na blogu.
    A co do marzeń. bardzo dobrze jest je mieć. Ale bardzo dobrze też nie żyć marzeniami. Spełnią się to dobrze a jak nie to żyjemy dalej.
    Gdzie na zaciągnie czas? Najbardziej realne wydaje się marzenie tygodniowe( jak Otyś wyleczy nogę)wyjazd do Duseldorfu na tydzień. Koleżanka z bloga wspaniałomyślnie użyczyła nam pokoju. Otyś uczy się niemieckiego. To Jej się przyda. Może uda się skoczyć do Paryża na jeden dzień? Bo podobno z Duseldordu można tam dojechać w cztery godziny. To miasto urodzenia mojej babci. Fajnie by było ale najwięcej zależy od O. z miasta G. nad morzem B.


    Binko!!!!! Właśnie to jest największa wartość: "Ten post nie niesie żadnych wartości, piszę w stanie pewnego rodzaju euforii, wybaczcie. I cieszcie się razem ze mną."
    Wiele osób się od Ciebie jak żyć. I do tego pokazywać to w tekstach i fotografiach.
    Naprawdę imponuje mi to co robisz. Generalnie ja też miewałem i miewam różne pomysły i tak chyba już będzie zawsze!
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  20. szczescie az bije z tej notki

    slicznie wygladasz

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszę się razem z Tobą! Spędźcie miło ten czas razem :)
    PS Piękna sukienka!

    OdpowiedzUsuń
  22. To się nazywa szczerość i otwartość w jednym pomieszczeniu!!!
    Wszystko się da, tylko bardzo trzeba chcieć...
    Tak, jak ty
    Serdecznie pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak tu nie cieszyć się razem z Tobą? :)) Miałam mieć podobnie, mój chłopak wyjechał do pracy do niemiec,miał być ok 2 miesięcy (szalałam już przed wyjazdem), ale coś się pokomplikowało i wrócił po 2 tyg, cieszyłam się jak głupia! Miłego :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak miło przeczytać, że ktoś się tak cieszy. Kochana wszystkiego wspaniałego dla Was!! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. cieszę sie razem z Tobą :) ale nie wiem o co chodzi z tym odliczaniem, ale wiem że Ktos wrócił ;p :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cieszymy się razem z Tobą kochana;*

    OdpowiedzUsuń
  27. Uroczo wyglądasz :) Cieszę się razem z tobą!

    OdpowiedzUsuń
  28. Urocze to jest, ja bym 2 miechów nie wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
  29. Oczywiście, że się cieszymy. :) Ślicznie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  30. nanananananan cieszę się też ! ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  31. Emanujesz tą pozytywną energią i szczęściem, to cudowne widzieć szczęście i radość innych osób, w tym przypadku Ciebie, ogromnie mnie to cieszy :)
    Jesteś wytrwała, dążysz do swoich wyznaczonych celów, dajesz siłę, pokazujesz, że można! i korzystasz z życia, cieszysz się nim i starasz wycisnąć jak najwięcej. Skoro Ty możesz, inni też, to ja też mogę.
    Wyglądasz przepięknie!
    Cieszcie się sobą jak najwięcej! Pozdrawiam z uściskami :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja też tak mam! Jak układam w głowie te durne scenariusze, które potem niedajboże się nie zrealizują, to szlag mnie trafia!

    Cieszę się z Tobą! Uwielbiam szczęśliwych ludzi! :))

    OdpowiedzUsuń
  33. No to cieszę się wraz z Tobą, bo wiem co to znaczy, kiedy w końcu WRACA! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Ahh Ty tajemnicza! Cieszę się oczywiście i mam nadzieję, że wszystko potoczyło się dokładnie tak jak sobie zaplanowałaś to wcześniej w główce :)
    Cium :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja również cieszę się razem z Tobą :) Piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. jesteś okropna!;p
    potęgujesz napięcie jak Kominek!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. O Tyyy! Ślicznie wyglądasz ^^ To po pierwsze, ale nie najważniejsze.
    Po drugie... Ech, ja - jak to ja - na początku nie ogarnęłam... i takie "co? Bina i ślub, cooo?" (ale to było miłe zaskoczenie), a potem że jednak nie i takie o co biega? Czytam jeszcze raz, czytam komentarze i nagle jak grom z jasnego nieba - rozumiem! I cieszę się razem z Tobą, mimo że czuję się koszmarnie, jestem chora i już schodzę z komputera, bo on mi tylko pogarsza samopoczucie, ech...
    Po trzecie na początku myślałam, że to odliczanie jest do Twojej wyprawy, hahah... ale potem nie wiedziałam, bo podróż się skończyła, a odliczanie nie xd Ale dobra. Tajemniczość jest fajna.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Chwilę mnie nie ma, a tu od razu takie zmiany. ;) Wyglądasz świetnie! :D Cieszę się razem z Tobą. I niech to trwa! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. No to w takim razie ciesze się razem z tobą, haha :)
    A takie posty, które teoretycznie nic nie wnoszą są i tak najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Haha, no to cieszę się razem z Tobą (ja też mam skłonność do wymyślania scenariuszy i rozczarowywania się, ale w Twoim przypadku na pewno będzie teraz inaczej!).
    A jak pięknie Ci w czerwieni!

    OdpowiedzUsuń
  41. Czuć delikatny powiew poezji z tego postu. Bina jak nie Bina :D Ślicznie wyglądasz w takim bardziej kobiecym wydaniu. Cieszcie się teraz sobą, ja nie wyobrażam sobie długiego rozstania, w tej kwestii jestem przylepą :D

    OdpowiedzUsuń
  42. ślicznie wyszłaś i jeszcze te usta...:)

    OdpowiedzUsuń
  43. ślicznie wyglądasz i ciesze się razem z tobą :) :p

    OdpowiedzUsuń
  44. Gratuluje i życzę szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Cieszę się razem z Tobą ;)
    Uwielbiam czerwone usta <33

    OdpowiedzUsuń
  46. O boziu, do kilku pierwszych zdań byłam pewna, że wyskoczysz z czymś w stylu "własnie wyszłam za mąż" :D Znam uczucie, które opisujesz, więc wiem jak przeszczęśliwa jesteś teraz :) Cieszę się bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżu, ja też myślałam że wychodzisz i nie wrócisz. ale ta biała sukienka... nie strasz więcej.

      Usuń
  47. Bardzo ładnie wyglądasz i cieszę się z Twojego szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  48. A naprawdę pomyślałam, że wychodzisz za mąż ;D

    OdpowiedzUsuń
  49. skomentowałam Twój wpis z 27 sierpnia XD zobacz sobie jak chcesz xd

    OdpowiedzUsuń
  50. No to cieszymy się razem z tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Cieszymy się, cieszymy! ;) A scenariusze też układam, choć potem jest i tak zupełnie inaczej ;D

    OdpowiedzUsuń
  52. cieszę się razem z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten wygląd bloga jest chyba najfajniejszy. Wyglądasz przepięknie, a czerwona szminka jest moją ulubioną. Dobra, mimo wszystko najważniejsze jest, że WRÓCIŁ! Dużo misiaczki ciepła i czasu na tulkanie, przytulanie, na miłość po prostu! :-)

    weronikarudnicka.pl

    OdpowiedzUsuń
  54. Dla mnie było jasne, że odliczasz dni do mojego powrotu, w końcu 3 września nareszcie wróciłam z UK. To miłe, że aż tak się tym przejęłaś. Jestem wzruszona.\
    hehehehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. ach, i do tego klatka z teledysku do piosenki 'i just have sex' jako fb cover! :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Cieszę się, że Ty się cieszysz:)
    Ślicznie wyglądasz na zdjęciach;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Boziuniuuuu, jakas Ty sliczna! A czytajac post mialam przed oczyma ten romantyczny obraz! :D Ciesze sie,ze Ty sie cieszyc i w ogole sie ciesze,ze mam sie z czego cieszyc haha:P ahhh ta milosc ,co ona robi z nami babami;) pozdrowionka radosne!:*

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin