poniedziałek, 16 grudnia 2013

Tylko pały chodzą smutne więcej niż 15 minut w tygodniu...


...czyli kolejny błyskotliwie niemożliwy do zrozumienia wywód bez sensu.

Wniosek zawarty w tytule sformułowałam w liceum. W gimnazjum zastraszana i szykanowana, w liceum przeszła falę kompletnej obojętności wobec opinii innych ludzi na swój temat. Inni ludzie czyli wszyscy poza najbliższą rodziną i przyjaciółmi, czyli w sumie w danym czasie około pięciu osób. Mieliśmy amplitudę dodatnią i ujemną, teraz czas na rozsądek. Dziel wszystko przez 10 zanim weźmiesz sobie do serca, nie daj się krzywdzić, ale też nie buntuj się przeciwko całemu światu.

Za czasów licealnych stwierdziłam, że smutek to bardzo bezużyteczne uczucie. Dołujące, przykre, ściągające na dno... Nie motywuje, zbija poczucie własnej wartości, nic dobrego nie wnosi. Przynosi łzy, które też są bez sensu. Smutek jest do dupy, lepiej przekuć go w coś popychającego nas do działania, chociażby gniew. Brak potrzeby obwiniania się, złość, chęć przykopania komuś w dupę, wyjście z dołka!

Bina, co ty znowu pierdzielisz?

2o13 był jest dla mnie rokiem szczególnie obfitującym w emocjonujące wydarzenia. Było o tym już nieraz: wiele się nauczyłam, przeżyłam wewnętrzne katusze, uczucie pustki... Podróżowałam, bawiłam się, troszkę pocierpiałam, poodnosiłam drobne sukcesy. Jak się zakończyło? Raczej... jak się zakończy? Tego nie wiem.

Do niedawna wszystko było jasne i zaplanowane, ale nagle coś pękło i wszystko się zmieniło. Nie do końca zależnie ode mnie. Nie podzielę się szczegółami zdarzenia, ale moją pracą nad pozbieraniem się.

Szok. Wielkie emocje. Straszny smutek. Smutek! Bina, która swojego licealnego motta trzymała się dzielnie przez parę lat i starała się nie być pałą, nagle pogrążyła się w otchłani rozpaczy niczym burrito of sadness. Przepłakała cały dzień (och, już drugi raz w tym roku! bardzo podobne uczucie towarzyszyło mi w maju, ale z tamtej bitwy wyszłam z tarczą). Czuła się bezradna. Poszła spać, kiepsko jej szło wyłączanie depresyjnych myśli...

Następnego dnia obudziła się (wow) i była... wściekła. Zła! Bo ktoś realizuje jej marzenia. Bo popełniła błędy w zamierzchłej przeszłości, których konsekwencje postanowiły dać o sobie znać akurat teraz. Byłam wkurzona na maxa. I dobrze się z tym czułam. Nie pozwoliłam sobie na smutne zamulanie, wolałam słodką wściekłość. To naprawdę pomaga... Złość to również negatywne uczucie, ale mam wrażenie, że jest budujące. Dobrze wpływa na naszą psychikę, popycha do działania...

Po gniewie przyszedł czas na radość.

Trzydniowa metamorfoza. Co będzie teraz?


Bardzo wciąż zakochana Bina zawsze i na zawsze

55 komentarzy:

  1. Oooo! Kiepsko, nie zazdroszczę! Smutek jest dla ludzi ale wiesz cieszę się że się wku...i postanowiłaś przykopać w dupę! Masz rację złość w pewnych sytuacjach to coś konstruktywnego no i człowiek czuje się silniejszy w kiepskiej sytuacji i mniej żałosny niż gdyby się mazał!!
    Jestem z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cokolwiek bym w tym miejscu napisała, byłoby puste, niczego nie zmieniające. Także proponuję zrobić sobie michę frytek, ewentualnie dwie i cieszyć się nimi. Ja idę nacieszyć się kawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o sam wydział ASP związany z plakatem, to ok. Ale Śląska Szkoła Plakatu to nie jest realna szkoła, z budynkiem, nauczycielami. Jest to raczej zjawisko. Tak jak my mówimy, że należymy do Bloggosfery, a ktoś pyta, gdzie to jest, co to jest. Taka etykietka :D

      Usuń
  3. Wybacz, że to powiem, ale do dupy masz to powiedzenie. Smutek jest potrzebny mimo, że dołuję i nie potrafimy sobie z nim czasem radzić. Lepiej czasami się nad sobą poużalać niż podczas furii zrobić coś czego się żałuje ;*. Takie moje myślenie. Przyznaję, że nie zdarzyło mi się przepłakać dnia. Kiedy mam deprechę, to owszem trwa to parę dni, ale zawsze tłumię w sobie emocje. Każdy ma czasami doła...

    ...

    Choć nie przeczę. Warto coś czasami komuś wygarnąć, bo człowiek oszaleje ^^.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sama zdałam sobie nieco ponad rok temu sprawę z tego, że smutek trzeba włożyć sobie w buty. Owszem, są takie dni, kiedy muszę dać upust emocjom i robię to. Są łzy, ale tylko przez chwilę, bo mnie jednak łzy pomagają się oczyścić. Nie obnoszą się z tym jednak, bo ludzie za bardzo chwalą się z tym jak to cierpią i jacy są nieszczęśliwi. Moje łzy są dla mnie i dla tych, którzy tego nie wykorzystają. Ale zasadniczo podzielam Twoje zdanie - nie dłużej niż 15 minut tygodniowo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde, nie myślałam dotąd o gniewie jako czymś budującym, może faktycznie warto spojrzeć na to z drugiej strony?
    A smutek jest najgorszy, tak bardzo przytłacza. Ostatnio moją główną misją jest 'nie branie wszystkiego na serio', nie wkurzanie się o byle co i nie martwienie się pierdołami. (pierdołami dla normalnego człowieka - dla nastolatki ciągłymi końcami świata). :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nawet jak się wkurzam to płaczę, szczególnie in case of przedmioty ścisłe. Taka beksa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie jestem typem osoby, która, że tak powiem, siedzi w kącie i płacze, cokolwiek by się nie działo. Po 5-10 minutach rozpaczy zbieram się do kupy i postanawiam coś z tym robić, bo płacz w niczym mi nie pomoże. Staję się zdeterminowana i wściekła na coś/ kogoś i chcę z tym zrobić porządek. Jak samo jest i teraz. Mam dość trudną sprawę do opracowania, a gniew, który zbierał się we mnie od kilku tygodni, początkowo wylewał się ze mnie płaczem, teraz przybrał formę raczej chęci walki. I nie powiem, podoba mi się to!

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutek w życiu również jest potrzebny bo dzięki nemu wiemy kiedy jest wesoło ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutek to pikuś. Bo smutek też jest rodzajem emocji. I u mnie też bardzo szybko przechodzi w złość, którą za to potrafie skutecznie przechodzić (bierzesz glany i leziesz dwa kilasy i z powrotem-i jesteś jak nowo narodzony ). Najgorsza jest i zawsze bedzie PUSTKA. Wolę mieć tysiac kłopotów, niż nie mieć nic! Wole aby mnie nienawidzili, niż aby mnie ignorowali! To jest najstraszniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  10. staram się, żeby tych minut było: 0, słownie: Z E R O!
    ale czasem się nie da, nie można za długo 'być silnym', bo tak czy siak kiedyś to pęknie. a jak się wyleje morze łez można wracać do motta. oby już nie trzeba było wylewać, peace Binka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kiedyś strasznie przyjmowałam do serca, co ktoś o mnie powiedział, a teraz po prostu to po mnie spływa :P ale dzięki temu stałam się silniejsza i z biegiem lat wyszło mi to na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, byłyśmy w pochwale :D to już mój drugi raz :P

      Usuń
  12. Nie wiem, czy smutek ma sens, ale jest nieodłączną częscią życia. Jest sygnałem, że coś się nie udało, że nie jest po naszej myśli, a to powinno skłonić do przemyśleń. Grunt umieć dobrze ocenić sytuację :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie nic tak nie mobilizuje jak właśnie smutek. Najlepszego kopa daje! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nigdy nie brałam do siebie tego co mówią na mój temat, bo pewnie bym już dawno się powiesiła. Jestem jaka jestem. Nie jestem idealna, ładna, zgrabna i powabna, a w prest przeciwnie. Faktycznie mam niską samoocenę może przez to czego nasłuchałam się od innych ... ale cóż takie życie ... Z wysoką czy niską samooceną trzeba żyć :)

    A co do smutku ... To obecnie w moim życiu jest go za dużo. Rok 2013 był u mnie rokiem dość sporych przemian i konsekwencji wydarzeń z końca 2012 roku. No i co za tym idzie przyniósł ze sobą sporo smutku. Ale z nim też trzeba sobie jakoś radzić.
    Mnie smutek bardziej zniechęca niż motywuje.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie zamulam. Jak się wk***** to mówie co jest 5 :) jak coś mnie drażni, to idę to wyskakać na koncercie, albo pobiegać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gniew jest o wiele bardziej motywującym uczuciem, ale też nie zawsze jest odpowiednim rozwiązaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. i zły dzień i szczęśliwy dzień musi być :)
    Człowiek ciągle smutny lub szczęśliwy sfiskowałby ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale... Smutek też ma swój cel. Poza tym, udowodnione zostało, że smutek (nie rozpacz ani depresja) nie przeszkadza w pracy, w działaniu, w byciu kreatywnym. Nawet łatwiej jest się skłonić do działania pod wpływem smutku, bo jeśli jest dobrze, to co zmieniać?

    OdpowiedzUsuń
  19. Gniew potrafi dać "kopa" do działania - tylko trzeba go przekuć w pozytywne myślenie

    OdpowiedzUsuń
  20. życie skopało mnie tak porządnie jakieś trzy lata temu (piszę jakieś, żeby udawać, że nie pamiętam dokładnie, jednak co do minuty pamiętam tamten ból). było dużo smutku, dużo łez - ocean to mało. rozpacz. absolutna destrukcja wszystkiego, co znałam. minęło kilkanaście godzin zatopienia we własnym żalu. co nadeszło? Gniew. wściekłość. nawet żądza zemsty. gdyby nie to, gdybym wtedy się tak nie wku*wiła (bo złość to jeszcze za mało), pewnie nadal bym leżała w pozycji embrionalnej i dała się kopać w brzuch. ale postawiłam się, i teraz, po trzech latach, moje życie wygląda lepiej niż jego. bo ja się postawiłam, a on nadal chce kopać. utknął. a ja uniosłam się ponad to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem co czułaś, bo nigdy tego nie przeżyłam. Ja miewam tylko bóle egzystencjalne. Raz tylko ukłuło mnie w sercu (naprawdę to poczułam) jak usłyszałam od przyjaciółki ówczesnej, że moja sympatia napisała Jej, że będzie lepiej jak nie będę do niego pisała. Wtedy poczułam się mega chu... Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wyszlo tak, ż ekontakt jako taki jest z tą osobą, a przyjaźń nie przetrwała, bo druga strona totalnie to olała, a ja nie mam zamiaru się płaszczyć przed nikim. Kiedyś było mi bardzo smutno jak pokłóciłam się z nią. Teraz przechodzę bardzo obojętnie obok niej i wiem, że już nigdy nie odbudujemy tej relacji jaka nas łączyła. Może kiedyś zrozumie swój błąd. Boli mnie tylko to, że sama mi wmawiała i ja jej uwierzyłam, że nigdy żaden facet nie stanie między nami. Cóż, pomyliła się jednak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam miło zaskoczona :) Prawie całą już Vulcano przesłuchałam. Bastille już przesłuchałam.

      Usuń
  22. Niestety, akurat dla mnie smutek to jeden sposób na życie. Ja już tak mam, że np. przejmuję się tym, co mówią/myślą na mój temat inni, bo bywa, że to negatywne komentarze, które bardzo bolą. Nie sposób pominąć ich milczeniem czy ot tak o nich zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja się cieszę, gdy smutek zamienia się w złość, gniew. Wtedy dostaję takiego kopa, że jestem w stanie góry przenosić.

    Nie. Przetrwam wszystko, ale nie różowe ściany xD

    OdpowiedzUsuń
  24. Ach, ten smutek. Człowiek się stara o nim zapomnieć, a guzik to daje.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam się, że gniew jest o wiele bardziej motywującym uczuciem, niż smutek.

    OdpowiedzUsuń
  26. no to jest to książka o Forreście :D

    OdpowiedzUsuń
  27. to niezła ze mnie pała...
    Ale wiem, że nie warto, dobrze, że Ty też to wiesz. I nie poddawaj się, będzie okej, bo JESTEŚ WIELE WARTA.

    OdpowiedzUsuń
  28. Póki przemija i nie przeradza się w depresję, to smutek jest dla mnie konieczny dla zdrowia psychicznego. Co aby nam przypomnieć, że czasami jesteśmy tymi pałami i do ideału nam brakuje. ;) Zacytuję jeden z moich ulubionych musicali: "Gdy jest źle, to dobry znak, bo może znów lepiej być."

    OdpowiedzUsuń
  29. no i dobre miałaś motto, wróc do niego, albo chociaż się psotaraj :) nie ważne co się dzieje, zamartwianie się jest zbędne ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wydaje mi się, że smutek też czasami potrafi zmotywować do działania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie w tym roku przytłoczyła fala smutku, rozpaczy i cierpienia i powiem Ci, że straaaaasznie ciężko z tego wyjść. A w dodatku ciągle mam deficyt snu i odpoczynku, co jest dodatkowym utrudnieniem.
    A jeszcze 1,5 roku temu byłam szczęśliwa i uśmiechnięta 24/7, ale cóż... życie. Pozbieram się już za... 2 dni! Tak! Jeszcze tylko tyle męczarni i mam spokój na 18 dni :D
    Też masz takie wolne? ; >

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie bądź pałą! Też nie lubię się smucić albo, co gorsza, narzekać, więc unikam tego jak ognia. Jasne, nie zawsze się da. Czasem dobrze sobie popłakać, byle nie za długo, bo jeszcze Ci tak zostanie i co wtedy? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Bina, wszystko będzie dobrze :* głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  34. Zauważyłam, że większość rzeczy, które mnie smuciły, martwiły, budziły lęk - tak na prawdę były niczym nie uzasadnione i wychodzi na to, że straciłam mnóstwo czasu na dołowanie się - nie potrzebnie, ale kto by się nad tym wtedy zastanawiał? Człowiek musi się posmucić. Jak rozpoznalibyśmy wtedy uczucie szczęścia?

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo dobre motto! Muszę go zacząć używać, bo mam dosyć tego smęcenia !

    OdpowiedzUsuń
  36. Wszystko będzie dobrze!! zawsze jest


    pozdrawiam serdecznie:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  37. Też uważam, że smutek jest do d..y, no chyba, że chodzi o pogrzeb. W smutku brakuje mi energii, już wolę się wściekać, wściekłość prowadzi mnie do działania, a smutek do depresji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Życzę Ci żebyś cały ten rok skończyła z tarczą, a nie na niej cokolwiek jeszcze się zdarzy :)

    Cóż, też uważam że smutek jest do dupy, ale czasem dobrze jest posmucić. Chwilkę. Może trochę dłuższą, niż 15min na rok, ale zdecydowanie krótszą niż 30min na rok.Najważniejsze jest to, by później wstać i nie oglądając się za siebie ruszyć do przodu. I tyle.

    OdpowiedzUsuń
  39. Każdy ma gorsze dni, ale przecież potem jest lepiej. Cieżko jednak czasem w to uwierzyć, gdy wszyscy Cię dołują, a osoby które powinny wspierać tego nie robia. Fakt, smutek jest do dupy ale czasem i tak dni są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  40. smutek nie jest bez sensu. Wszystko ma sens. Musi być jakaś równowaga. Ważne by go nie było zbyt wiele :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Wiesz, nawet twardziele czasem płaczą do poduszki jak małe dzieci, gdy ich nikt nie widzi:). Tylko ćśśś... Ja Ci tego nie mówiłem, bo to tajemnica. Rozumiesz, do świata trzeba się uśmiechać;). A już poważniej, mam nadzieję, że w tym momencie, gdy to piszę, u Ciebie jest wszystko OK. Wiem, doczytałem (zawsze doczytuję;)), że wszystko zakończyło się radością, ale jednak minęły kolejne dwa dni.

    Niezły motyw z tymi mapkami w starszej notce. Fakt, że w tego typu sytuacjach można się wbrew pozorom dowiedzieć więcej o własnym narodzie niż o przywołanych tam Amerykanach. Nieraz z własnego podwórka nie widać tego, co da się dostrzec z dalszej perspektywy, np. z punktu widzenia emigranta. Widzi się wtedy, co inni o nas sądzą, ale nie w telewizyjnych wiadomościach, gdy pokazywane są uściski rąk polityków, a w zwykłych codziennych sytuacjach. I zaczyna się też dostrzegać, o zgrozo, wady własnego narodu (niewybaczalne:)). Pozdro;).

    OdpowiedzUsuń
  42. Czasami smutek jest potrzebny :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Wściekłość jest lepsza od smutku ! Wiem coś o tym ale wtedy mój chłopak staje się kozłem ofiarnym ...

    OdpowiedzUsuń
  44. smutek rzeczywiście jest beznadziejny, bo człowiek smutny, jest po prostu smutny i nic mu się nie chce. a człowiek zły? ma ochotę się wyładować, zrobić cokolwiek, niekoniecznie rozsądnego, ale jednak :D smutek to chyba nie emocja, a stan w którym człowiek się znajduje (jak sen trochę) :P

    OdpowiedzUsuń
  45. Lepiej być złym niż smutnym :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Kochana moja, za każdym razem, gdy czytam Twoje posty czuję się jakbyś czytała w moich myślach!

    OdpowiedzUsuń
  47. Bina zastraszana? Szykanowana? W życiu bym nie pomyślała... Wydawało mi się, że jesteś taka pewna siebie, silna i w ogóle. Dobrze, że tamto to już przeszłość.

    No i Bina smutna? Też nie do pomyślenia :D Ale czasami trzeba troszkę posmutać dla własnego dobra psychicznego!

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin