wtorek, 14 stycznia 2014

Ludzie nie zadają sobie pytań


Nie od dziś zastanawiam się, dlaczego ludzie nie żyją na maxa. Przepychają się przez życie, aby umrzeć głupimi i smutnymi. Niespełnionymi.

Idą do szkoły. Jednej, drugiej, trzeciej. Potem na studia. Do pracy. Zarabiają, zakładają rodzinę i ją utrzymują. Tak przez kilkadziesiąt lat. Przechodzą na emeryturę, rozkoszują się bólem pleców i innymi, o wiele gorszymi przypadłościami starszych ludzi, aby w końcu zejść ze sceny. (5/5 za określenie z klasą, brawo Bina, dziękuję)

No i co? Właśnie nic.

Ludzie przeżywają swoje życie, jakby było jakimś obowiązkiem, karą... Schematem. Ramą. Nie zastanawiają się nawet, że mogliby je poprowadzić inaczej! Ludzie nie mają celu w życiu.
Po co idziesz na studia? Żeby zdobyć lepszą pracę.
Po co ci lepsza praca? Żeby zarabiać więcej pieniędzy. (warto zauważyć, że słowa 'lepiej', 'więcej' nie oznaczają nic, bo nie są do niczego porównane)
Po co ci więcej pieniędzy? Żeby lepiej się żyło. No proszę, wreszcie jakiś konkret! Ale czy naprawdę przepieprzenie dwudziestu paru lat swojego życia w szkołach i uczelniach po to, żeby potem dać się zamknąć w biurowcu jak korposzczur to takie lepsze życie? Stres, presja, obawa, że inne szczury cię wygryzą. Po pracy nasz szczurek wraca do domu, włącza telewizor, je kolację, idzie spać i następnego dnia rytuał się powtarza. W weekend zamula albo jedzie nad jezioro z rodziną, bo w sumie nie wie, co innego można robić w życiu.

Czy naprawdę to jest naszym celem?

Ludzie nie zadają sobie pytań. Dlaczego? Bo to wymaga angażu mózgu, posiadania własnego zdania, może podjęcia decyzji. Narzucony schemat tego nie wymaga, więc ludzie po prostu podążają utartą ścieżką. Tak jest prościej. Zresztą, baliby się poznać odpowiedzi na pytania. Nie chcieliby odkryć po kilkunastu latach tego swojego godziwego życia, że jednak nie spełniają się i nie są usatysfakcjonowani.

Czy robię to, co chcę? Czy przydaję się na coś innym? Czy satysfakcjonuje mnie moje życie? Czy nie wolałbym być teraz gdzie indziej? Co ja tu w ogóle robię? Co jest w moim hamburgerze? Czy jestem szczęśliwy?
Okazuje się, że można mieć wspaniałe życie nie kończąc studiów ani nawet liceum. Można podróżować po świecie. Można uczyć się życia od wszystkich ludzi, a nie od nauczycieli w liceum. Można się realizować. Nauki wpajane w dzieciństwie runęły.

W 2013 nauczyłam się, że na zmiany czasem jest za wcześnie, ale nigdy za późno.

Potrzeba satysfakcji. Spełnianie marzeń. Hedonizm.
Dążenie do szczęścia.

75 komentarzy:

  1. ej, Bina - wiesz, że mnie niesamowicie motywujesz? tylko dalej w miejscu trzyma mnie strach, że mi się nie uda i wszystko pójdzie w piach :O

    OdpowiedzUsuń
  2. czasami trzeba w życiu postawić na jedną kartę i może być ciężko, ale to zagwarantuje Ci szczęście i spełnienie a nie szara codzienność, która znamy nie od dziś :) Bardzo dobrze piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda jest taka, że człowiekowi ciężko jest się wyrwać, z tego schematu, wiesz płyniesz z nurtem rzeki w której jesteś bo często ten nurt jest strasznie silny. No bo skoro rodzice inwestują w moją edukację chociaż mogliby mi powiedzieć, że powinnam już sama na siebie zarobić to ciężko jakoś się teraz poddać, zmarnować ich pieniądze i swoją pracę, w szczególności gdy chcę pracować w czymś związanym z kierunkiem studiów. Niestety u mnie studia wiążą sie z totalnym brakiem czasu na cokolwiek innego i fajnego- przez większość czasu to się człowiek cieszy gdy raz na ruski rok do kina pójdzie bez wyrzutów sumienia, że powinien siedzieć i się uczyć. Często mam ochotę to wszystko pieprznąć i znaleźć sobie jakąś fajną nieangażująca robotę i się nie przejmować, że całe południa spędzam przy książkach ale jakoś nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Można mieć wspaniałe życie nie kończąc studiów ani nawet liceum." - z tym, że bardzo często kończy się to, gdy zamiast "ja" trzeba myśleć w kategorii "my". Wtedy (oczywiście gdy się nie ma fachu w ręku, albo zdolności artystycznych itp) można wylądować na kasie w Biedronce.
    Ta "szara rzeczywistość" może być całkiem barwna, tylko właśnie - trzeba zadawać sobie pytania i odpowiadać na nie. A przede wszystkim - wiedzieć, czego się chce od życia:)
    Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez studiów, ale patrzę, obserwuję, szukam takiego zawodu, który dawałby pieniądze i satysfakcję - uważam, że to jest klucz do szczęścia ( w połączeniu z rodziną).

    OdpowiedzUsuń
  5. Co jest w moim hamburgerze? - pytanie zycia!
    A tak serio, to w sumie dałaś mi do myślenia, bo jak tak się chwilę zastanowiłam to faktycznie: nie wiem po co mi niektóre rzeczy, co robię, czy mam jakikolwiek cel. Ale większość ludzi nic nie zmienia w swoim życiu, codziennej rutynie, bo się najzwyczajniej w świecie BOJĄ. Boją się zmian, że coś nie pójdzie po ich myśli i wszystko się zawali. Ja też się boję. Ale to mnie niszczy :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zauważyłam odnośnie tej pracy, że ludzie zarabiają, ale nie mają celu. Pracują dla samej pracy i umierają bez tego uczucia, że życie było dobre. Po co wiecznie oszczędzać, żałować sobie podróży itd, skoro w każdej chwili można kojfnąć? Co nam z tych oszczędności?

    OdpowiedzUsuń
  7. ja od kad zaczelam myslec (powiedzmy tak o zyciu) od razu wiedzialam ze nie chce go spedzic jak reszta cywilizacji wstajac i robiac codziennie te same rzeczy , to nudne .ja mam pewne plany , moze nie plany ale takie cele ktore bardzo chce zrealizowac ,a oprocz tych celi cale zycie chce przezyc poprostu na spontanie , cieszac sie z zycia.;)

    OdpowiedzUsuń
  8. haha!! uwielbiam twoje wywody!!!


    pozdrawiam z ośnieżonej Gdyni:*
    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie dlatego nie rozumiem, dlaczego ludzie nie mają celu w życiu. Czy to takie trudne znaleźć go? Nie wydaje mi się.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mam swój cel - w sumie od dawna do niego dążę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie zgadzam się :) Według mnie, każdy ma jakiś życiowy cel. Ja na studia poszłam by kształcić się w tym co lubię, a nie by mieć lepszą pracę. Bo serio..? Lepsza praca w Polsce? po studiach..? Taa
    Może i życie jest monotonne, ale w życiu piękne są tylko chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bina, wszystko fajnie, ostatnio nawet myślę podobnie, z tym, że gdyby w ten sposób funkcjonował świat, to dawno już by nas tu nie było. Bo jeśli każdy zająłby się swoim szczęściem, marzeniami, podróżami, zabawą itp. to w końcu nikt prawie nikt nie zakładałby rodzin, nie rodził dzieci, nikt nie byłby urzędasem i wszystko by szlag trafił... No kurde, nawet małpki mają jakiś rytm dnia, a cywilizacja zawsze opierała się na schematach i wchodzeniu w rolę. Nie jest to fajne i nie ma to sensu, ale w ten sposób to się kula. Ostatnio jaram się egzystencjalizmem, więc powtórzę słowa Camusa "trzeba wyobrazić sobie Syzyfa szczęśliwym"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzasz? Jest cała maaaasa ludzi, dla których rodzina jest najważniejszym celem w życiu. Dla każdego marzenie oznacza co innego i nie wydaje mi się, by świat nagle zwariował, gdyby ludzie przejrzeli na oczy i zaczęli robić to, co sprawia im przyjemność.
      Bina, dobrze gadasz:) Ja poszłam na całkowicie nieprzyszłościowy kierunek, bo zwyczajnie mnie interesuje taka tematyka. Nikt się o to nie burzył (jeżeli chodzi o rodzinę, miałam 100% przyzwolenie). Miałam jednak momenty, w których chciałam zrezygnować (ojeeej nie znajdę po tym pracy blablabla), ale uświadomiłam sobie, że to jest jeden z kroków, które muszę pokonać by dojść do swojego celu. Więc mam jakiś ustalony sens:)
      Poza tym, społeczeństwo ma chyba coraz większą świadomość tego o czym piszesz. Tak jakoś ostatnio zauważyłam.
      Co jest w moim hamburgerze? :D:D:D:D:D

      Usuń
  13. Właśnie zauważyłam ten dopisek pod komentarzami - to powinno zostać hasłem jakieś kampanii społecznej! <3 made my day

    A co do tych pytań... oczywiście, jak zwykle masz rację - to już standard :D
    za mało zadajemy sobie pytań, jakbyśmy to wszystko pozostawiali prądowi życia - gdzie nas poniesie tak będzie ok. i tak wszyscy umrzemy. prąd jest na tej rzece tylko jeden i nas wszystkich niesie do wspólnego końca.
    naszym problemem jest to, że nie do końca uświadamiamy sobie, że wcale nie musimy tam dolecieć tak jak wszyscy. że mamy na siebie wpływ. hej ho, to ty jesteś kapitanem.
    każdy z nas powinien przed snem odbyć ze sobą taki krótki psychopatyczny dialog. zapytać siebie samego: co dziś zrobiłeś, żebyś być szczęśliwszym? jak wpłynąłeś na swoje życie? co masz zamiar zrobić jutro, aby pojutrze było dla ciebie bardziej łaskawe?
    czy jesteś szczęśliwy? i czego dodałbyś do swojego dzisiejszego hambiksa, żeby jutro był lepszy? :D

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. doskonale ujęta sprawa. ciągłe dążenie do czegoś co prowadzi do kolejnych dążeń

    OdpowiedzUsuń
  15. Od poznania pewnej postaci obserwuję ludzi przez cały czas. Nie chcę żyć jak oni. Chcę żyć naprawdę! Pełnią życia, zobaczyć coś, zrobić coś przełomowego. Doszłam do wniosku, że tak zrobię. Wiem, co chcę w życiu zrobić, czego dokonać i jak żyć:)

    OdpowiedzUsuń
  16. cholera, myślę sobie, że ja chyba nie potrafię być takim szczurem:) Monotonia nie jest dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam Twoje posty :) Myślę, ża każdy kto przeczyta tę notkę zada sobie jakieś pytanie. Prawda, życie bywa monotonne, ale postanowiłam sobie, że w tym roku na monotonię się nie godzę. Staram się czerpać maxiumum z każdego dnia. Przyjemność daje mi nawet chodzenie do szkoły. Kiedyś żyłam bezsensownie czekając na weekend, teraz cieszę się każdym dniem i naprawdę jestem szczęśliwa. Nawet zauważają do ludzie z mojego otoczenia. Chyba to właśnie jest recepta na szczęście, celebrować każdy dzień.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja na szczęście mam swoje cele w życiu :))

    jak mnie wkurzają koszulki z zespołami w reserved i innych markowych sklepach -.-'

    OdpowiedzUsuń
  19. masz 100% racje pisząc to
    dlatego też w 2013 postanowiłam stawiać na spontaniczność :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A bo zadawanie sobie pytań prowadzi do udzielania odpowiedzi, a te mogą być niefajne. A popatrz, że innym - choć przeważnie za ich plecami - ludzie zadają miliony takich pytań.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgadzam się, całkowicie się zgadzam z Tobą. Też byłam taką kolejną cegłą w murze, ale w zeszłym roku, w lutym, obejrzałam Wszystko za Życie i nagle zdałam sobie sprawę, że moje plany to nie moje plany, a plany, jakie ludzie przede mną postawili - skończ szkołę, skończ 'życiowe' studia, dobra praca, najlepiej w Warszawie, dobra - bo jak nie, to emerytura będzie niewysoka. Zobaczyłam, że nie chcę tak żyć, bo to właściwie nie jest życie.

    OdpowiedzUsuń
  22. O, jestem szczęśliwa :D Zdecydowanie jestem! :) Ale nie powiem, chciałabym mieć życie spokojne, z rodziną, z domem, z przyjaciółmi i pracą :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Monotonia? To nie dla mnie, nie wyobrażam sobie takiego życia jakie opisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja często sama sobie zadaję pytania :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jest to prawdziwe, nie ukrywajmy, że dopóki nie skończymy tych 18 lat nie mamy nic do powiedzenia w życiu. Musimy chodzić do szkoły, uczyć się, a potem "z własnej woli" idziemy na studia. Ale prawda jest taka, że większość idzie na te studia bo a) po liceum nie zdobędzie dobrej pracy o ile nie ma do czegoś drygu / znajomości / umiejętności w jakiejś dziedzinie; b) bo wszyscy idą i nie wypada nie iść. Dużą częścią naszych decyzji tak naprawdę są osoby nas otaczające - "ona idzie, to ja też", wielu ludzi jest tak naprawdę bezmózgimi robotami, które tylko patrzą na innych i robią tak jak oni, ubierają się jak inni, myślą jak inni powiedzą i w ogóle nie mają własnego zdania ani nawet wizji własnej osoby. To prawda, że wiedza to potęgi klucz, ale w dzisiejszych czasach, gdzie mamy obowiązek szkolny co to za klucz. Dzisiaj, aby coś osiągnąć trzeba się wyróżnić na tle innych, kiedyś wiedza nie była tak powszechna, tera każdy musi się uczyć. Tak samo wpajano nam, że wykształcenie wyższe jest niezbędne w zdobyciu lepszej pracy, jednak od czasów naszych rodziców to się szalenie zmieniło. Wszyscy (!) teraz tak naprawdę robią te studia tak jakby zaraz po gimnazjum szli do liceum. Tak samo dzisiejszych czasach to zawód jest ceniony np. po technikum czy zawodówce, mimo że w dalszym ciągu licea są faworyzowane to jednocześnie to najgorsza droga dla młodego człowieka, ponieważ po 3 latach nauki nie ma niczego, co przygotowałoby go do życia jako dorosły. Żadnego fachu w ręce, co okazuje się, że po studiach się powtarza. Większość kierunków nie zapewnia nam ugruntowanej wiedzy i doświadczenia, więc w dzisiejszych czasach studia już nie dają pewnej pracy. Nawet magister nie daje, ponieważ stał się tak powszechny, że znowu każdy go robi. I tak widzimy magistrów w Macu. Także takie ogłupienie społeczne jest straszne. Mało kto powie Ci, że robi to, bo lubi, że jego praca jest wymarzona. A schemat "praca, jedzenie, sen, praca" mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  26. jestem tego samego zdania co TY. Na studiach spotykam bardzo pilnych, mądrych ludzi, tylko...że ta mądrość ogranicza się do podręczników...bo jeśli chodzi o życie, doświadczenie to jest znikome.

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz rację i dobrze, że zastanawiasz się nad takimi sprawami, bo dzięki temu dokonujesz lepszych wyborów - które cię uszczęśliwiają. Ja wybrałam studia, które wszyscy mi odradzali (bo nie będzie pracy!), co właśnie tego a nie czegoś innego chciałam się w życiu uczyć i właśnie taki (nieprzłościowy ponoć) zawód sobie wybrałam, w mieście (które jest dalej od domu, niż powinno, bo po co jechać tak daleko?) nad morzem, bo na spacerach nad nim chciałam spędzać wolny czas. W sumie z końcem liceum praktycznie zaczął się ten okres, w którym powoli wyniosłam się z domu. Bo choć wcześniej robiłam po swojemu, to nigdy nie "na swoim".

    Nie zmieni to jednak nigdy faktu, że czasem trzeba być korposzczurem albo siedzieć na kasie w Tesco. Bo jeśli moim marzeniem było kończyć takie studia w tym mieście, to musiałam znaleźć mieszkanie, muszę opłacić rachunki, muszę coś jeść. Nie można mieć wszystkiego, więc absolutny hedonizm w tym wypadku odpada :) Ale to dobrze, bo na spełnianie marzeń można wtedy zapracować i nauczyć się czegoś więcej.

    Ps. Jeszcze odnośnie studiów: najgorsi [pod każdym możliwym względem] i najbardziej irytujący na studiach są ci co marudzą nad losem - ja się pytam: po co oni wtedy wybrali te studia?!

    OdpowiedzUsuń
  28. Pewnie, że zawsze można być szczęśliwym jeżeli jesteśmy świadomi co dla nas jest szczęściem. Ale jednak bez liceum świat nie będzie taki sam jak z tą zdaną maturą. Studia też są ważne zmieniają myślenie poglądy, pozwalają nam nabyć jakąś świadomość w wielu dziedzinach. Dzięki nim możemy pełniej określić właśnie co nas czyni szczęśliwymi i wybrać odpowiednią ścieżkę.

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny post, taki prawdziwy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czasem człowiek sam siebie nie potrafi zapytać (o udzieleniu odpowiedzi nie mówię) czego by chciał, bo wszyscy wkoło żyją schematycznie poprawnie i... taki obraz biznesmena jest przykry... żyć żeby przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  31. Też często zastanawiam się do czego prowadzą te wszystkie czynności które wykonujemy w życiu? Ciągle powtarzany jest ten sam schemat, życie większości wygląda tak samo, wszystko robimy bo tak już ma być, taka jest kolej rzeczy, a często wykonując to wszystko nie myślimy o swoim szczęściu. Do tej pory nie wiem dokładnie, czemu akurat tak jest, może dlatego żeby jakoś przeżyć to życie w dobry sposób a potem umrzeć godnie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bina, trudno przekonać ludzi, że można żyć inaczej niż oczekiwałoby tego od nich całe otoczenie. Większość jednak pozostaje w tym kieracie dla tzw. "świętego spokoju". Niezależnie teraz o jakim światopoglądzie mówimy, jego forsowanie wymaga postawienia się innym. Od takich rzeczy zawsze w historii były wybrane jednostki, a masy wolą iść już wytyczoną i sprawdzoną drogą. Trudna jest rola przewodnika;).
    PS Muszę dodać i zapamiętać nowy wyraz w swoim słowniku. "Korposzczur" - podoba mi się, bo trafnie opisuje sporą część społeczeństwa. Gorzka prawda, ale niestety tak jest;).

    OdpowiedzUsuń
  33. Bina, za ten post po prostu uwielbiam Cię! W nagrodę zabieram Cię na kawę jak będzie w Warszawce :) Wyraziłaś we wpisie wszystko co od jakiegoś czasu próbowałam zebrać w całość :D

    OdpowiedzUsuń
  34. No cóż , trafiłaś w samo sedno. :) Najważniejsze, żeby mieć w życiu cel i dążyć do jego spełnienia. I nie jest ważne, czy jesteś na studiach czy nie:) Ja jestem na studiach a wcale nie przeszkadza mi to w realizowaniu swoich marzeń i nie ogranicza mnie:)
    Pozdrawiam!
    www.buycheaplookfit.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  35. czasem się nie da wszystkiego, choćby się chciało. chciałabym kupić mieszkanie, nie mam za co, musze pracować. nic innego nie da rady zrobic [no chyba, że wygram;p] duzo ludzi ma jakieś swoje głębokie marzenia, ale boi się je realizowac, boi życ sie inaczej z obawy ze coś po prostu nie wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  36. Brakuje mi innego, poprawnego określenia, więc napiszę po prostu, że ten post jest zajebisty. Chyba pokażę go mojej mamie. Od jakiegoś czasu rozpacza nad moim zachowaniem i "olewaniem" wielu rzeczy, a ja po prostu robię wszystko na swój sposób. Zadaję sobie pytanie, czy warto wypruwać żyły, tracić nerwy i zdrowie nad czymś, co w gruncie rzeczy nie ma żadnej wartości? Ona uważa, że kiedy się poddaję, to brak mi samozaparcia, że to mój słomiany zapał. A dla mnie największą wartością i wartością samą w sobie jest po prostu szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Poruszyłaś temat, który mnie przeraża. Boję się tego, że stracę swoje życie na byciu niewolnikiem (bo to wygląda mniej więcej jak niewola). Zamiast skupić się na tym, co naprawdę lubię i czym chciałabym się zajmować, muszę męczyć się z czymś, czego nie znoszę, aby jakoś żyć. Żałuję, że urodziłam się w wysoce rozwiniętej Europie i naprawdę byłoby mi lepiej gdzieś, gdzie rozwój cywilizacji nie pochłonął wszystkiego. Swoją drogą, słyszałaś może o pewnym Amerykaninie, który postanowił rzucić wszystko w cholerę i wykupił kawałek ziemi, wykopał tam norę i w niej zamieszkał? :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja akurat jestem z tych ludzi, którzy zadają sobie mnóstwo pytań, co niestety też nie jest pozytywnym zjawiskiem ;P
    A żeby spełniać swoje marzenia, trzeba mieć trochę odwagę, z czegoś zrezygnować, zaryzykować - nie wszyscy chcą żyć w ciągłej niepewności i wybierają spokój, rutynę, może nudę.

    OdpowiedzUsuń
  39. chyba i ja przestałąm używać ostatnio mózgu.
    masz zupełną rację w tym co piszesz i to chyba najgorsze. kurde, wszystko wiem ale żeby coś zmienić to cholera jakoś nie idzie. a ja studiuję, bo chcę, nie dla lepszej pracy, więcej pieniędzy. chcę, bo chcę zdobyć jakąś wiedzę, robić coś co lubię, a niestety czasem trzeba mieć papierek, a może to i lepiej. i daje to też możliwość kontaktu z ludźmy co by nie ograniczać się do internetów gdzie łatwiej a zmusić się do rozmowy realnej.

    OdpowiedzUsuń
  40. Po pierwsze - świetna piosenka na sam koniec. Po drugie - sama prawda. Ludzie idą niby do przodu, ale sami nie wiedzą po co. Szukają pracy - ale sami nie wiedzą jakiej. Idą na studia - ale w sumie też nie wiedzą na jakie chcą iść. I tak w kółko.. a mi się wydaje, że czasami powodem tego wszystkiego jest (po części) fakt, że nie umiemy ze sobą rozmawiać, mówić innym czego chcemy, a tym samym na głos wypowiadać swoje pragnienia i chęci ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem takiego zdania, że trzeba wyznaczać sobie konkretne cele i dążyć do ich realizacji. "Lepszą pracę", "więcej pieniędzy" to nic konkretnego. Trzeba jasno określić, czego w życiu chcemy. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ludzie mają różne cele i bardzo różne definicje szczęścia.I więcej osób niż myślisz zadaje sobie pytania a czasem nawet znajduje na nie odpowiedzi :) Hedonizm to jak sztuka dla samej sztuki. A życie pełnią życia nie jest możliwe bez posmakowania wszystkich jego aspektów, tych mniej szczęśliwych również.

    OdpowiedzUsuń
  43. To mi nie pomogło. Ja nie mam żadnych celów. Wszystko wydaje się takie przewidywalne... jakaś deprecha zimowa mnie dopadła buu

    OdpowiedzUsuń
  44. MM moje cele?? hhe rodzą się z dnia na dzień ;D

    OdpowiedzUsuń
  45. tutaj masz racje! :)
    dlatego ja spełniam się w 1000% przy mojej pasji
    wole żyć skromnie ale za to robić to - co kocham ;)

    o to fakt! ♥ i te czekolady z USA.. ^^

    OdpowiedzUsuń
  46. jakie to prawdziwe ;) pooozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
  47. warto sie zastanowic co by bylo gdyby sie na te studia nie poszlo, jak potoczyloby sie zycie.
    ciezka praca fizyczna zapewne za marne pieniadze i zycie pod mostem
    ciekawa perspektywa ale chyba nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  48. Sama ostatnio zauważyłam, że moje, ba nasze życia (ja + Marcin) jest jednym wielkim gównianym schematem. I powiem szczerze wkurwia mnie ono, ale za cholerę nie wiem jak mam ogarnąć swoją egzystencję. Nawet stanie na głowie nic nie daje i zadawanie pytań. Ej no bez kitu ostatnio już się pogubiłam i nie wiem do czego w życiu tak naprawdę dążę. Czy będę zadowolona? Czy kierunki obrane przeze mnie dadzą mi poczucie szczęścia? I nieraz się tak głowię, analizuję i kupa wychodzi. Marcin stwierdził, że za dużo myślę i przez to jestem opętana. Chyba muszę znowu postawić na jeden wielki spontan, bo jak był spontan to było zajebiście. Nie żyło się od wstania z łóżka do położenia się w nim, tak jak jest teraz, każdego dnia.
    DUUUUUUUUUPAAAAAAAAAAA, AAAAAAAAAAAAA. Wariuję!

    OdpowiedzUsuń
  49. Cholerka, czuję się .. zaszufladkowana. Chyba.
    Co tak pesymistycznie? Co cię do tego skłoniło?
    Tak wiem, większość ludzi chce iść na łatwiznę. Albo poddają się temu, co nakazują im inni (w tym media). Byli też tacy, co próbowali, ale im nie wyszło. Zrezygnowali więc. Pewnie zbyt szybko.
    Ale hey, są jeszcze osoby, które chcą zrobić coś dla siebie. Studiują, bo chcą coś znaczyć lub wiedzieć więcej. Chcą wiedzieć więcej, by coś zmienić.
    Gonią za pracą, by za pięć lat móc zamieszkać w Włoszech choć na dwa miesiące bez zmartwień.
    I nikogo nie bronię... bo przecież powinniśmy żyć teraźniejszością, a nie przyszłością... ale tak to już jest. Zostawienie wszystkiego i natychmiastowy wyjazd do innego kraju, bez jakiegokolwiek przygotowania i dla zwykłej zachcianki byłby przecież czystą głupotą. Nie mam racji?

    P.S Dostałam powiadomienie na poczcie o twoim komentarzu u mnie, ale sam komentarz na blogu zniknął. Słyszałaś coś może o podobnych problemach??

    OdpowiedzUsuń
  50. Wiesz co? Nie lubię twórczości Coelho, ale bardzo podoba mi się jedna jego wypowiedź. A mianowicie:
    "Co jest najśmieszniejsze w ludziach:
    Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, po­tem tracą pieniądze by odzyskać zdro­wie. Z troską myślą o przyszłości, za­pominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniej­szości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nig­dy nie żyli."

    Obecnie studiuję, ale nigdy tego nie planowałam. Jeszcze na początku szkoły średniej nie byłam pewna czy chcę iśc na studia. To, że CHCĘ było dla mnie właśnie decyzją wziętą się z tego, że CHCĘ coś przeżyć, bo studia jak najbardziej są przygodą. Zawsze chciałam, żeby moje życie było "inne". Żebym nie siedziała wieczorami w domu gapiąc się w telewizor. Oczywiście nie trzeba uważać, że życie było zmarnowane, bo się nie podróżowało, ale warto zadbać by w życiu coś się działo, aby ten wyjazd nad jezioro nie miał miejsca co tydzień, a żeby po prostu raz pojechać nad rzeczkę, innym razem do teatru, a kolejnym razem na piknik tak po prostu na łąkę. Nie chciałabym pracować w korporacji. Bardzo chciałabym prowadzić życie pełne ludzi, pełne przygód i pełne miłości oraz przyjaźni. O podróżach marzę, ale mam za mało pieniędzy na te tradycyjne i za mało odwagi na te autostopowe. Pamiętam cały czas, aby czerpać z dnia jak najwięcej i nie rezygnować "bo się boję", "bo może nie dam rady", albo co gorsza "bo co ludzie powiedzą".

    OdpowiedzUsuń
  51. Mam nadzieję, że faktycznie tak będzie:)

    OdpowiedzUsuń
  52. 5/5 za tekst, trafione w sedno ;) Aczkolwiek nawet żyjąc w takim schemacie można po drodze się spełniać, robić to, co się lubi, czuć się szczęśliwym, podróżować, itd. To wcale nie musi wyglądać tak, że tylko praca-dom, praca-dom.

    OdpowiedzUsuń
  53. Mi też wpadła w oko sklejka Martosławy, jest taka klimatyczna :) Za chwilę wrócę i nadrobię tutaj zaległości, bądź czujna! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź, co bądź w gruncie rzeczy i tak wszystko sprowadziło się do hamburgera :D Chyba serio zacznę myśleć, że Twoje życie to jeden wielki hamburger, który toczy się po całym świecie zagrzewając od czasu do czasu swoje bułeczki na jakimś tam asfalcie czy innej polanie wypełnionej np. krowimi plackami. :D
      A tak szczerze pisząc, to nawet ja sama jestem idealnym przykładem na to "niezadawanie sobie sensowniejszy (głębszych) pytań". Hmmm... Inni idą na studia, bo chcą mieć w przyszłości lepszą pracę. Męczą się latami, a mi np. te studia w ogóle nie sa potrzebne. Zrobię sobie jakiś tam kurs i może z tym kursem będę bardziej szczęśliwa niż nie jeden mgr. ;)

      Usuń
  54. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  55. Każdy tworzy swoje szczęście indywidualnie, dla innych szczęściem będzie założenie szczęśliwej i kochającej się rodziny, a dla drugiego oazą szczęścia jest życie samemu ;) To takie bardzo indywidualne....

    OdpowiedzUsuń
  56. Kazdy jest kowalem swojego losu, zawsze to powtarzam

    OdpowiedzUsuń
  57. Niestety większość ludzi nie ma celu w życiu i podążą za stadem :)

    OdpowiedzUsuń
  58. No , jak zwykle Bina ma rację. Nauka w szkole nie uczy życia, ale jak na razie siedzę w tym zasranym liceum i nie mam nawet czasu zwiedzać nasz piękny kraj ( na razie tylko na tyle mam możliwości, do twojego levelu podróży jeszcze dojdę xd) , odpalić mojego laptopa z odzysku i napisać coś na moim blogu. Społeczeństwo nas wykańcza. Kto wychodzi poza normę , jest inny ma się dwa razy gorzej, bo korzysta z życia. To przecież takie niemądre ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. W tej ciągłej przepychance zapominamy o tym co najważniejsze- własne szczęście
    Pozdrawiam Bina
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  60. Dokładnie,masz racje.<33
    crazy-life-by-angelika.blogspot.com | zapraszaam ♥ kliknęłabyś w baner sheinside na moim blogu?<3 pozdrawiam ♪

    OdpowiedzUsuń
  61. Bo pieniądze szczęścia nie dają :)
    Tak jak napisałaś, po co to wszystko żeby żyć w większym stresie?
    Trzeba się spełniać nie tylko zawodowo bo co z tego że ktoś ma dobrą posadę skoro jest nieszczęśliwy :> pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Hedonizm? Nie, nie, nieeeeeeeeee. Hedonizm zawsze zawiera w sobie egoizm. Nienawidzę egoizmu.
    Pieniądze szczęścia nie dają, tyle to ja wiem. Nie lubię mieć za dużo kasy, wole ją wydawać od razu. Albo na słodycze albo na książki.

    Nie, nie jestem szczęśliwa, ale 2013 też nauczył mnie że chyba czas zrobić coś z tym życiem żeby być szczęśliwą. Bo chcę być szczęśliwą. Z tym,że w moim przypadku żebym powiedziała, że jestem szczęśliwa potrzebuję... drugiej osoby. wiem, to głupie, ale nie wyobrażam sobie być szcześliwa i samotna. Bo chyba nie umiem być sama dla siebie. Zawsze jestem wtedy samotna, nigdy szczęśliwie sama.
    A na studiach i w innych szkołach tracę milion milionów mojego czasu po to żeby potem być dobrym specjalistą, bo chcę pomagać dzieciaczkom. Bo lubię pomagać innym. Jej, dać się zamknąć w jakimś korpoczymś, fu.
    Chaos na chaosie w komentarzu, ale błagam, weź ogarnij o co mi chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  63. W pewnym stopniu się z Tobą zgadzam, ale jednak nie do końca.
    Jest wiele ludzi, którzy po prostu chcą tak żyć. Być szarymi mróweczkami, które sobie idą u boku innych i są szczęśliwi z tego, że nie wymaga się od nich spełniania marzeń, że sobie mogą pracować w nudnym biurze, a na weekend wyjechać nad jezioro z rodziną. Pozarabiają sobie te dwadzieścia ileś lat i dożyją swoich ostatnich dni na wygodnym fotelu, przed kanapą z całkiem przyzwoitą emeryturką. Ale tacy ludzie są nudni, nie ciekawi. Nie lubię takich ludzi, nie lubię nudnych ludzi, ale to już inna sprawa.
    Będąc w liceum ogólnokształcącym coraz częściej i wyraźniej widzę takich ludzi, nudnych. Zdać, studia, praca i sobie żyć. Natomiast mam wrażenie, że Ci ludzie dziwni, którzy mają szalone pomysły, a co najważniejsze, je realizują, gubią się w tym świecie i wymierają duszeni przez obraz "idealnego" życia.
    W pewnym sensie popieram hedonizm, unikam bólu, cierpienia, dążę do szczęścia. Ale to jest zwyczajnie niemożliwe. Szczęście to tylko chwile, nie da się być cały czas szczęśliwym, ja na przykład uważałabym takie osoby za chore, nienormalne itp. A u innych pojawiłaby się zazdrość, że on może być szczęśliwy, a nie ja, że on osiąga sukcesy, a nie ja. Dużo jest osób, które zwyczajnie nie potrafią się cieszyć z sukcesów innych, nawet bliskich im osób i brakuje im empatii. Pojedynczy, szczęśliwy osobnik byłby odludkiem, nie pasowałby do społeczeństwa, musiałby mieć parę osób takich jak on, aby nie zostać odrzuconym. Przynajmniej takie mam wrażenie.
    Jest też dużo osób, które żyją dobrze, nie brakuje im niczego, ale są nieszczęśliwi, bo tak. Muszą znaleźć powód, bo nie mogą i nie chcą, będą się upierać i sobie wmawiać. Ale to szczególne przypadki i to zazwyczaj w depresji.

    Się trochę rozpisałam ^^"

    OdpowiedzUsuń
  64. Ludzie niepotrzebnie dają wciągać się w ten wir... wszystkiego. Chociaż z drugiej strony - mamy inny wybór? Od dziecka wpaja nam się, że trzeba się uczyć, że trzeba myć łapy po skorzystaniu z toalety, że trzeba jeść śniadanie i w ogóle wiele, wiele innych takich "trzeba". Dlatego potem robimy wszystko bezmyślnie, bo tak "trzeba". I w sumie tak jest łatwiej - gdy ktoś podejmie za nas decyzję, wskaże nam paluchem drogę. Dość wygodny sposób na życie. Więc skoro ludzie żyją tak, a nie inaczej, to po co im się nad czymkolwiek głębiej zastanawiać? Grunt, aby było wygodnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  65. Bina, to jest genialne! Od zawsze sprzeciwiam się utartemu schematowi - szkoła, studia, praca, małżeństwo, dzieci, starość, zgon. Ludzie zapomnieli pytać siebie o najważniejsze - czy ja tego chcę? Podziwiam tych, którzy wybrali własną ścieżkę i im dopinguję. Sama póki co odrzuciłam opcje "studia" i już widzę sprzeciw tłumu. Tylko pytanie (znowu) - kto przeżyje moje życie? Ja czy tłum? No właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Ja wszystkie swoje wybory życiowe jakie dokonałam to na spontanie. Owszem na początku była spina, stres itd. ale przechodziło mi to i zamiast np. w papierach do szkoły średniej napisać 'technikum informatyczne" napisałam "technikum ekonomiczne" i mimo wszystko nie żaluję;)

    P.s. Nowy domownik u mnie to niestety nie żaden zwirz, a sąsiadki syn!;/

    OdpowiedzUsuń
  67. A wiesz, że moim wnioskiem z ostatnich dni jest to, żeby zadawać pytania, angażować się w życie i robić coś więcej niż tylko egzystować? : )

    OdpowiedzUsuń
  68. Ja swoje życie mam zamiar przeżyć najlepiej jak tylko mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Ech, właśnie sobie uświadomiłam, jak moje życie ssie. Nagle zachciało mi się napic się szampana i pójśc na dyskotekę. Bina, what r u doin with my life?

    OdpowiedzUsuń
  70. myślę, że każdy może osiągnąć wiele, wystarczy tylko zaangażowanie i działanie i dojście do swoich prawdziwych pragnień

    OdpowiedzUsuń
  71. Oczywiscie, ze mozna byc szczesliwych bez powtarzania 'standardow'! Z tymi studiami/kursami/etc to jednak nie do konca sie zgodze. Do niedawna myslalam tak samo. Ale nie chce miec do konca zycia NAJGORSZEJ pracy, czy to w Polsce, czy w UK, czy gdzie tam bede. 'Najgorsza' rozumiem jako niekreatywna/nudna/dolujaca/nierozwijajaca/ w koncu marnie platna... Jasne, ze studia nie gwarantuja zajebistej pracy ale na pewno latwiej ja zdobyc/stworzyc, kiedy cos do cholery jasnej umiesz. Papier jest kwestia drugorzedna. Ja wiem, ze nie bede szczesliwa jako kelenerka/sprzataczka/barmanka/etc do konca zycia nawet jezeli ktos mi za to dobrze zaplaci. I dlatego studia beda.

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin