piątek, 15 stycznia 2016

Bezpieczeństwo i Higiena Picia


Dzisiaj poczytacie o BHP. O słynnym BHP, które określa bezpieczne czynności przed rozpoczęciem pracy, podczas pracy, po zakończeniu pracy. O instrukcji, która zawiera zasady postępowania w sytuacjach awaryjnych czy wypadkach oraz kwalifikacje pracowników. Nie będzie jednak o pracy, a o spożywaniu alkoholu.

Bezpieczeństwo i higiena picia. Każdy jeden potrafi przyjść na imprezę, uchlać się w godzinę i pójść spać, a następnie zdychać z kaca przez pół dnia. Warto jednak zastosować się do instrukcji BHP i wyjść z melanżu z tarczą, a nie na tarczy.

Chyba każdy zna ogólne zasady, takie jak nie pić za dużo. Jest to przykazanie powszechnie znane, ale zaskakująco często ignorowane. Mamy tendencję o nim zapominać i to najczęściej w niefortunnym momencie, gdy zbliżamy się do granicy własnych możliwości przyswajania napojów wyskokowych. Wiemy, czym to grozi, nie zagłębię się w temat. Słyszeliśmy też o tym, że należy uzupełniać płyny, obok piwa i wódki spożywać wodę. Świetny plan, ale słabo przechodzi na imprezie. Woda po prostu nie jest tak smaczna i chwytliwa jak kolejna butelka browara. Alternatywą dla równoległego picia alkoholu i kranówy jest napicie się sporej ilości wody przed snem. Jest to jednak śliski temat, bo albo wypijemy jej za mało i obudzi nas totalna pustynia w gardle, albo będziemy sikać siedemnaście razy przez całą noc. Słabo. Aha, powszechnie mówi się, że nie należy mieszać, bo koktajl z wódki, wina, piwa i nalewki w naszym żołądku potrafi zmienić się w mieszankę niezwykle wybuchową, całkowicie odbierającą nam następnego dnia chęć do życia. Wszyscy wiedzą też, że nie wolno pić na pusty żołądek, warto przed konsumpcją wódeczki przyswoić konkretny posiłek, najlepiej tłusty, zjedzenie czegoś w trakcie picia też nie zaszkodzi. Zasady proste, radosne i przyjemne, a ty znów masz kaca.


Nie jest sekretem, że lubię piwo. Spożywam go dużo, odpowiada mi. Uwielbiam jego smak i przyjemne flow, które daje mi wypicie 2-3 butelek. Kiedyś jednak browary były spożywane podczas spotkań z kumplami raz na jakiś czas. Potem zaczęły się pojawiać w domu, na spacerach, przy obiedzie, jako urozmaicenie gry w karty czy montowania lampy. Ich smak, mimo, że wciąż znakomity, stał się nieco oklepany i towarzyszył mi przez niemal cały czas. Jeśli pojawiał się dzień bez piwa, to tylko dlatego, że był dniem z wódką. Jestem fanką browarów, ale chyba nie chodzi o to, by nasza drobna przyjemność stała się chlebem powszednim? Moje nadużywanie piwa uważam za jawne pogwałcenie zasad BHP.

Niesamodzielnie (i początkowo niechętnie) podjęłam 9 dni temu decyzję o zaprzestaniu spożywania alkoholu przez nieco ponad 3 tygodnie. Cele: oczyszczenie ciała i umysłu, przypomnienie sobie, jak się żyje bez codziennego rauszu piwnego, a nawet zaoszczędzenie pieniędzy. Mimo, że przez kilka pierwszych dni browar cały czas za mną chodził (hej, jemy śniadanie, przecież to świetna okazja do napicia się piwa!), to szybko się okazało, że zachowanie go na bardziej wyjątkowe okazje (czyli wrócenie do korzeni) będzie dobrym pomysłem. Pojawiła się jasność umysłu, kreatywność, chęć do nauki. Jest energia, większa motywacja do porannych ćwiczeń, brak permanentnej ociężałości i zamuły. Okazuje się, że gra w kości jest tak samo przyjemna i ekscytująca totalnie na trzeźwo, a mój mózg serwuje mi w nocy totalnie niezwykłe sny. Odwyk robi się nieco upierdliwy na imprezach - nie ma to jak sześćdziesiąty raz odpowiadać na pytanie, dlaczego się nie pije, przekonywać, że to moja decyzja i robię to świadomie, uchodzić za niepijącego alkoholika (ewentualnie abstynenta) i się nudzić. Przecież prawie każda impreza jest na początku nudna i sztywna, a po paru jednostkach alkoholu na łeb nagle okazuje się, że w sumie nie jest tak źle, lepiej się rozmawia z ludźmi, fajniej się tańczy. Teraz na trzeźwo obserwuję ludzi, którzy stopniowo się rozluźniają, pogarsza im się dykcja, upłynniają ruchy. Rano będą się źle czuli, a ja będę ćwiczyć mięśnie brzucha, pisać artykuł i jeść zdrowe śniadanie. Bez browara. Uważałam codzienne picie piwa za swój fantastyczny przywilej, teraz z uśmiechem czekam na moment, gdy skończy się mój detoks i na nowo docenię smak piwa. Nie zamierzam wykreślać tak cudownych przyjemności jak picie browarów ze swojego życia, ale musiałam się chyba przywołać do porządku - codzienne ich spożywanie, mimo, że pozornie czadowe, wcale nie wpływa na mnie dobrze. BHP, moi drodzy.

skromny fragment nieskromnej kolekcji kapsli

Pierwszego lutego napiję się piwa, które będzie smakować jak niebo. Potem będę tak zarządzać swoimi browarowymi ciągotami, by nie musieć znów odcinać się od alkoholu na dłuższy czas. Przecież piwo jest zbyt dobre, żeby nie pić go wcale - albo, żeby pić je ciągle. Amen.

18 komentarzy:

  1. Nie ma to jak uczyć się na własnych błędach, czy na własnej skórze.. ;)) Gratuluję życia w trzeźwości ;)))Ależ będzie Ci smakowało to pierwsze piwo! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze po imprezie i przed snem woda z cytryną! :) Miałam podobnie, jak Ty tylko, że z winem, i podobnie jak Ty już nie piję :) czuję się z tym git w sumie picie zostawiam na jakieś specjalne okazje i wtedy czuję, że wszystko gra :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam plan, żeby nie pić od urodzin, do juwenaliów. Urodziny mam 3.02. xD
    Masz rację, najgorsze jest to odmawianie na imprezach, ale w sumie nie taki diabeł straszny, jak go malują!
    Z tym uzupełnianiem płynów przypomniałaś mi, jak kiedyś nie miałam pod ręką nic słodkiego i postanowiłam wódkę popić wodą... nie polecam :D
    A kapsle też kiedyś kolekcjonowałam! Tylko ja nie swoje ;p Gdzieś to wszystko jeszcze mam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piję rzadko i częściej do towarzystwa, choć uwielbiam zrobić sobie wieczór ja + książka /film + świeczka + cydr/browarek. No, uwielbiam cydr :D ale może zastosuje BHP(P) ... (picia Pepsi), bo chyba raczej z tym przesadzam... Ale się ogarnęłam i piję już o wiele mniej. Ale w sumie... jak się zrobi przerwę, to będzie jeszcze bardziej boskim napojem. Challenge accepted!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pijam rzadko bo rzadko nadarza się ku temu okazja ale może to dobrze bo kilka razy złamałam zasady bezpiecznego picia. Nawet nie chcę mówić jak to się skończyło. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja akurat za piwem nie przepadam. Musi być naprawdę BARDZO zimne. W lato.
    Trzymam kciuki za wytrwałość (:/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  7. matko ja nigdy nie zpaomnę jak moja mama sie pierwszy raz upiła ahha a to było ledwo pare lat temu, a że ja już byłam doświadczona, jakkolwiek głupio to brzmi to pytała mnie o porady hahaha najcudowniejszym jest usłyszeć od matki 'nigdy więcej nie piję" hahaha ale sama nie pije na razie od sylwestra, w sumie nie robię żadnego postępowania, jakoś tak wychodzi i dobrze mi z tym ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta Twoja ściana z kapslami jest genialna. Trzymam kciuki do lutego. Bardzo fajnie, że sama zauważyłaś błąd, to się rzadko zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię alkoholu, a jego picie mnie nie bawi. I nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy piją dużo tylko po to, aby się zabawić. Nie wiem, co jest zabawnego w późniejszym rzyganiu, braku wspomnień i niepewności: co właściwie się robiło? Ale cóż, może ja jestem jakaś dziwna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście piję rzadko. Pewnie to co teraz napiszę może źle wpłynąć na moją opinię publiczną :D. Lubię wódkę, ale tylko dlatego,że "czuje ją w nogach", piję jej w dużych ilościach ponieważ moją trzustka później się mści. W sumie to ostatni raz piłam jakikolwiek alkohol w większej ilości 2 lata temu. Nie odczuwam presji otoczenia i nie przeszkadza mi jeżeli ktoś piję, no chyba,że jest nachalny.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja już od bardzo dawna nie piłam. Nawet w sylwestra nie piłam! Ale nie powiem, mam bardzo ochotę na piwo, ale nie mam z kim się napić, a sama pić nie lubię ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. nie wypowiem się, bo alkohol mnie kręci mniej niż kawa czy herbata;)

    OdpowiedzUsuń
  14. a ja dziś walnąłem browarka, pierwszy raz od kilku tygodnii, rady dobre, nie wiedziałem, że warto pić dużo wody by wzmocnić swoją wytrzymałość na alkohol, dobrze wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  15. "napicie się sporej ilości wody przed snem" - słyszałam o tym, ale chyba musiałabym spać na kiblu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Fakt, z czasem wiadomo, jak dawkować alkohol, by się nie na***ać. Osobiście na codzień spokojnie się bez niego obywam, ale czasem sięgnę po te kompoty w stylu Reddsa :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Fakt, z czasem wiadomo, jak dawkować alkohol, by się nie na***ać. Osobiście na codzień spokojnie się bez niego obywam, ale czasem sięgnę po te kompoty w stylu Reddsa :D

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin