piątek, 17 czerwca 2016

Stephen King "Mroczna Wieża"


 Więc idź, są światy inne, niż ten.

(nie ma spoilerów chyba)

Czasami, zwłaszcza jeśli człowiek wie, że będzie ciężko,
najlepiej jest zacząć od razu. I niech się dzieje, co chce.

Od dawna chciałam sięgnąć po tę siedmioczęściową sagę. Zapowiadała się intrygująco, lektura składająca się z kilku książek opisujących losy tych samych bohaterów to, jak każdy wie, czad, a poza tym napisał ją Stephen King, więc po prostu musiałam ją przeczytać. Oczywiście zwlekałam z tym ładnych kilka lat, jak to mam w zwyczaju. W każdym razie, jak powiedziałam, że coś zrobię, to tak będzie (prawda, mamo?). Może jutro, może za tydzień, może w następnym stuleciu, ale zrobię to.

 To, co zraniło cię raz, może zranić cię dwa razy.  

Pierwszy tom, zatytułowany Roland, otworzyłam z wielkimi nadziejami. Sądziłam, że wciągnie mnie od pierwszych stron, że pochłonę go w ułamek sekundy i totalnie się uzależnię. Tak jednak się nie stało. Miałam wrażenie, że fabuła rozkręca się powoli, że tak naprawdę nic się nie dzieje. Najbardziej jednak denerwował mnie fakt, że nie wiadomo, o co chodzi - Roland, rewolwerowiec, przemierza pustynię, by dotrzeć do Mrocznej Wieży. Okej. Podąża za człowiekiem w czerni. Okej. Nie wiadomo, kim jest Roland, kim jest typ w czerni, czym jest Wieża, po co oni tam idą, co się w ogóle dzieje. Oczywiście, żeby było ciekawiej, przez parę kolejnych tomów dalej nie wiemy, o co chodzi z Mroczną Wieżą. Po prostu przyzwyczajając się do lektury automatycznie przyjmujemy do wiadomości, że Roland, wraz z ekipą, którą zbiera w międzyczasie, zmierza do Mrocznej Wieży, że Mroczna Wieża jest najważniejsza. Spoko.

Człowiek, który nie potrafi podzielić się używką,
powinien z niej zrezygnować.

Akcja toczy się w Świecie Pośrednim i nie tylko. Świat ten różni się od naszego, choć zauważalne są pewne podobieństwa. Robi się ciekawie, gdy od drugiego tomu, Powołania trójki, bohaterowie zaczynają w magiczny sposób podróżować między Światem Pośrednim a znanym nam Nowym Jorkiem. Roland pochodzący ze Świata Pośredniego ma problemy z odnalezieniem się w naszych realiach, podobnie jak Nowojorczycy, którym zdarzy się trafić do rolandowej rzeczywistości, są nieco zagubieni. King, jak to ma w zwyczaju (za co bardzo go cenię), niezwykle dokładnie kreuje wszystkie światy i postacie oraz bezbłędnie ujmuje problemy bohaterów związane ze znalezieniem się w kompletnie nieznanym miejscu i czasie, otoczonych kompletną nowością - potworami, dziczą, współczesną technologią... Ave.

Niech twój pierwszy dzień w piekle
trwa dziesięć tysięcy lat i będzie najkrótszym.

Najbardziej podobały mi się tomy IV i V, Czarnoksiężnik i kryształ oraz Wilki z Calla. Najlepiej mi się je czytało, czuć było tą charakterystyczną Kingową lekkość pióra, dopracowanie wszystkich postaci, ich zachowań, sposobów myślenia i wypowiadania się. Przez większość tomu czwartego znajdujemy się w kompletnie innych realiach, duży ułamek tej powieści to retrospekcja, opowiedzenie dawnych dziejów głównego bohatera, co jest ciekawym oderwaniem od żmudnej wędrówki to Mrocznej Wieży (z którą nadal nie wiadomo, o co chodzi). Od tomu piątego fabuła się zagęszcza, sytuacja się komplikuje - King zaczyna bawić się w podróżowanie w czasie, nieskończoną ilość równoległych wszechświatów, z których tak naprawdę tylko jeden jest prawdziwy, zaczyna się "ratowanie" bohaterów, którzy zginęli w jednej rzeczywistości, ale w drugiej są still alive... Zabiegi czasem dziwne, czasem fajne, czasem niepokojące, czasem upierdliwe. Oczywiście nie brakuje klasyków: punkt kulminacyjny, niezwykle ważny moment, zaraz dowiemy się, jakie to kluczowe zdarzenie ma konsekwencje... nieee, pan Stephen zabierze nas teraz do swoich notatek, które zajmują jeden gruby (ostatni...) rozdział szóstego tomu pt. Pieśń Susannah. Zamiast wyjaśnić, co się wydarzy, King w formie pamiętnika opowiada, co zainspirowało go do stworzenia niektórych wątków, postaci, obiektów, sytuacji w całej sadze. Oprócz tego mówi, jak borykał się z pisaniem wszystkich kolejnych części, wliczając kilkuletnie przerwy. Wydarzenia związane z Mroczną Wieżą znajdziemy dopiero w kolejnym, ostatnim tomie, zatytułowanym tak, jak cała seria. Ugh.

Dno - poziom, z którego nie możesz upaść niżej,
chyba że weźmiesz łopatę i zaczniesz kopać.

King Mroczną Wieżę określa jako swoje opus magnum - cóż, faktycznie, jest to niezwykle złożona, wielowątkowa opowieść, posiadająca parę niezwykłych cech - nawiązania do wielu innych powieści autora, nawet przechwycenie jednego bohatera z Miasteczka Salem, który opowiada, co wydarzyło się po sytuacji opisanej w tejże powieści i jak znalazł się w realiach Mrocznej Wieży, którą akurat mamy w rękach. Fajne. Sam King przewija się jako bóg, stwórca... Odważnie, ciekawie, szacunek. Świetnie mi się czytało całą serię (oprócz pierwszego tomu, który trochę męczyłam, ale na szczęście nie zrezygnowałam z sięgnięcia po kolejne), polecam fanom Kinga, długich, złożonych opowieści, fantastyki, podróżowania w przestrzeni i czasie, koncepcji równoległych wszechświatów. Jest przygoda, trochę przemocy i miłości, trochę smutku i cierpienia, nie brakuje napięcia, ciekawych zwrotów akcji, retrospekcji, standardowych Kingowych zaburzeń chronologii i odciągania uwagi czytelnika od tego, co ważnego się dzieje, by opowiedzieć, co akurat robią jacyś nudni drugoplanowi bohaterowie. Dla mnie super, mimo, że żadnej z części tej serii nie zakwalifikowałabym do swoich ulubionych książek. Dotarłszy do końca ostatniej części zdecydowanie ucieszyłam się, że nie odłożyłam Mrocznej Wieży po przeczytaniu pierwszego tomu. Warto było. Zdecydowanie polecam, sama spędziłam z Mroczną Wieżą prawie 4 miłe miesiące. Daję mocne 8/10.

Człowiek w czerni uciekał przez pustynię,
a rewolwerowiec podążał w ślad za nim.

23 komentarze:

  1. już tyle książek Kinga przeczytałam, a tej serii/cyklu jeszcze nie, nie wiem czemu, jakoś miałam zawsze obawy. Jednak myślę, że w tym roku to nadrobię i przeczytam :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale czy na koniec dowiadujemy się, o co chodziło z tą Mroczną Wieżą, czy nie? XD Ych, ja przeczytałam 27 książek Kinga, z czego ostatnią w sierpniu 2015... trochę mi chyba zbrzydł XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpisałabym u Ciebie, wracaj na bloga xD
      tak, dowiadujemy się, końcówka MIAŻDŻY.

      Usuń
  3. Właśnie ide do wanny z książką "Bóg zawsze znajdzie ci pracę" idealna na tę porę ;) strzałeczka Binka ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd sie przyznać ile czasu nic nie przeczytałam :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać, ale dopiero zaczynam z Kingiem. Pierwsza "Carrie" heh, ale po Mroczną wieżę też pewnie kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytuję Kinga, ale doceniam. Udało mi się poznać jego dwie książki z czego jedna podobała mi się mniej od filmu nakręconego na jego podstawie. Niemniej, tematyka opisanej przez Ciebie sagi jest mi bliska. Wakacje tuż tuż. Może akurat sięgnę po tę serię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawda ;)) Lubię Kinga, ale zdecydowanie wolę historie, które mieszczą się między dwiema okładkami, serie mnie kompletnie nie przyciągają 💋

    OdpowiedzUsuń
  8. czytałam to kilkanaście lat temu i z tego co pamiętam nie dotrwałam do końca (w sensie nie kupiłam ostatnich tomów), jakoś denerwowała mnie ta książka, ale ja w ogóle jestem wyjątkiem i styl pisania Kinga jakoś do mnie nie trafia, uwielbiam pochłaniać książki i robiłam do tego autora wiele podejść na przestrzeni lat, ale wniosek zawsze ten sam - nope;p

    OdpowiedzUsuń
  9. PO pierwsze - zazdroszczę czytnika! Ah, marzy mi się takie cudeńko :) Po drugie - King ostatnio mnie rozczarował i mam z nim czytelniczą separację :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie bardzo lubię się z Kingiem, nawet zbieżność nazwisk nic nie dała ;C. #ciekawe#hastagi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem dopiero na początku przygody z Kingiem. Przez lata się wzbraniałam, ale wypożyczyłam "Carrie" i poszło :) "Mroczną wieżę" mam w domu, całą serię. Planuję przeczytać, wtedy się wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tego cykl,u nie czytałam, ale inne książki Stephena Kinga mam już za sobą i po prostu je uwielbiam <3 Moje ulubione to "Zielona mila" i "Czarna bezgwiezdna noc" (polecam bardzo, bardzo mocno !)
    Pozdrawiam ;* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  13. Te kontrmanifestacje były mini i nic nie znaczące. A moje życie to czasami materiał na dobry scenariusz serialu pt. PROZA ŻYCIA :)

    Tu przykra sprawa i wstydliwa. Ostatni książek nie czytam. Jak większość rodaków :( A kiedyś się zaczytywałem i czytałem nawet z latarka pod kołdrą jak mama zgasiła światło. U nas podobno liczba piszących książki przegoniła liczbę czytających :) Z polskiej prozy to kocham Marka Hłaskę. A z nie polskiej to pisarzy rosyjskich na czele z Czechowem, Josepha Conrada, Marka Twaina, Jacka Londona. Nie wszystkich wymieniłem. Marek Hłasko ma fantastyczne, ponad czasowe powiedzenia. "Kurwa to nie zawód tylko charakter człowieka" i "W tym kraju każdy na każdego ma haka" Dotyczy to naszej Ojczyzny.
    A wczoraj spotkałem się po 6 latach znajomości z koleżanką z Internetu, studentka 5 roku studiów. I tak, żeśmy omawiali bieżące sprawy do godziny 23.30. To kiedy ja mam czytać? W pracy nie da się.
    Pozdrawiam serdecznie z PROZY ŻYCIA.

    OdpowiedzUsuń
  14. Te kontrmanifestacje były mini i nic nie znaczące. A moje życie to czasami materiał na dobry scenariusz serialu pt. PROZA ŻYCIA :)

    Tu przykra sprawa i wstydliwa. Ostatni książek nie czytam. Jak większość rodaków :( A kiedyś się zaczytywałem i czytałem nawet z latarka pod kołdrą jak mama zgasiła światło. U nas podobno liczba piszących książki przegoniła liczbę czytających :) Z polskiej prozy to kocham Marka Hłaskę. A z nie polskiej to pisarzy rosyjskich na czele z Czechowem, Josepha Conrada, Marka Twaina, Jacka Londona. Nie wszystkich wymieniłem. Marek Hłasko ma fantastyczne, ponad czasowe powiedzenia. "Kurwa to nie zawód tylko charakter człowieka" i "W tym kraju każdy na każdego ma haka" Dotyczy to naszej Ojczyzny.
    A wczoraj spotkałem się po 6 latach znajomości z koleżanką z Internetu, studentka 5 roku studiów. I tak, żeśmy omawiali bieżące sprawy do godziny 23.30. To kiedy ja mam czytać? W pracy nie da się.
    Pozdrawiam serdecznie z PROZY ŻYCIA.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam na swojej półce kilka książek Kinga, ale nie mogę się przekonać do jego twórczości. Nie wiem, dlaczego mam jakiś problem z tym autorem 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam jedną w całym swoim życiu książkę Kinga i jakoś nie mogłam się przekonać do jego twórczości ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Kinga nie czytałam, za to jestem wierna Bukowskiemu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam żadnej książki Kinga. Ta seria zapowiada się bardzo interesująco, ale ma jeden, duży mankament... jest dłuuugą serią, która uziemi mnie na trochę przy jednej historii :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham Kinga, każda książka cudowna! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam żadnej książki Kinga, dlatego pewnie najpierw zacznę od jakieś pojedyńczej książki. Wtedy zobaczę, czy jego twórczość mi przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pod względem dopracowania postaci King jest najlepszy. Dochodzi do tego łączenie wątkó. PRzeczytaj " Pod Kopułą" "Ręką Mistrza" i " Pan Mecedes" Odrębna tematyka, a czyta się z zainteresowaniem.
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/tag/spokoj/

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin