poniedziałek, 12 września 2016

A przynajmniej tak mi się wydaje


Ostatnio sformułowałam w głowie schemat postępowania, który wdrożyłabym, gdybym znalazła się w określonej sytuacji. Przemyślenia oparłam na przykładzie osoby, która moim zdaniem fatalnie radzi sobie w życiu, podejmuje kretyńskie decyzje, nie ma zainteresowań, odżywia się w absolutnie bezsensowny sposób i skończę już wymieniać, bo po pierwsze zrobi się za długi akapit, a po drugie dopadnie mnie wkurw. Wzięłam pod lupę pewne działania tej osoby, po czym obmyśliłam swoją alternatywę - jezu, przecież to takie oczywiste, ja bym na jej miejscu zrobiła tak, tak i tak. Przymknęłam oczy, kontemplując, jak satysfakcjonujące są moje rozwiązania, po czym mózg podrzucił mi jeszcze jedno zdanie. Brzmiało ono: a przynajmniej tak mi się wydaje.

Przyłapałam się na tym, że mam tendencję do upraszczania różnych sytuacji i zakładania, że inni są debilami i nie ogarniają podstawowych rzeczy, dlatego są grubi, nie mają szczęścia w miłości i zaharowują się w robocie za marny grosz. W większości przypadków pewnie mam rację, aczkolwiek stwierdziłam, że muszę starać się patrzeć na ludzi przez pryzmat ich osobowości i doświadczeń, a nie mojej beztroski. Ja na twoim miejscu postąpiłabym inaczej... A przynajmniej tak mi się wydaje. Nie jestem tą osobą, nie jestem na jej miejscu. Może np. jej silne emocje względem kogoś nie pozwalają podejmować racjonalnych decyzji? Mi oczywistym wydaje się pewne działanie, ale ta osoba ma zawężony punkt widzenia. Może na jej miejscu też nie potrafiłabym zrobić tego, co w tej chwili wydaje mi się oczywiste? Nie zmienia to faktu, że zazwyczaj mam wrażenie, że moje rady/sugestie/przemyślenia faktycznie są słuszne, a osoba, którą biorę pod lupę jest zagubiona. Albo głupia.

Stephen King, Duma Key

Świetnym przykładem są osoby doradzające innym w kwestiach związków. Sama jestem takim ekspertem, łapałam się za głowę, gdy moje przyjaciółki niepotrzebnie odstawiały sceny zazdrości albo tolerowały prostackie zachowania swoich facetów, oraz gdy kumple na całej linii pieprzyli robotę i skreślali swoje szanse u jakiejś laski. Jak ty możesz z nim wytrzymać, otwórz oczy, nie daj się tak traktować - standardowe teksty. Ale ja go kocham - standardowa odpowiedź. Absolutnie nierozumiana przez zimnokrwistych, niezaangażowanych emocjonalnie doradców, ale kluczowe dla naszej ofiary toksycznego związku. Na jej miejscu dawno zerwałabym z tym dupkiem. A przynajmniej tak mi się wydaje.

Mój sposób postrzegania jest raczej nieskomplikowany. Jest dobrze i fajnie - ok, jedziemy dalej. Coś jest nie tak? Zmieniamy to. Simple as that. Zawszę będę tak postępować i moje życie zawsze będzie piękne, a przynajmniej tak mi się wydaje. Może zdarzy się coś, co wywróci moje poglądy do góry nogami i zostanę korposzczurem albo pustelnikiem? Albo, co gorsza, matką? Nie wiem. W każdym razie planuję zawsze żyć w zgodzie ze sobą i być szczęśliwa.

23 komentarze:

  1. Wiesz, jak to jest. Dopóki nie znajdziemy się w jakiejś sytuacji, nie wiemy jak się zachowamy. Prosty przykład: zawsze mnie wkurwiało, że ludzie uczą się na ostatni moment i później jęczą, że wrzesień. Zawsze zakładałam: ja taka nie będę. I choć mi nigdy wrzesień się nie trafił (szczęście głupiego?), ZAWSZE uczę się na ostatni moment.
    A wydawało mi się, że taka nie będę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze łatwiej jest nam podjąć decyzję jeśli sytuacja nie dotyczy nas. I zawsze łatwo się mówi "ja na twoim miejscu zrobiłabym tak i tak". Bzdura. Chyba nie jesteśmy w stanie aż tak bardzo w czuć się w kogoś, wejść w jego życie, w głąb jego samego czy do jego głowy. Często ludzie nam mówią jedno, a myślą drugie. Dlatego nam wydaje się, że podjęcie decyzji jest banalnie proste i że przecież ta osoba sama o tym wie, bo przedstawiła nam racjonalne argumenty i w takim razie jest głupia, bo tego nie robi. A tak naprawdę jest jeszcze druga strona medalu- to co ona czuje i o i czym z jakiś powodów nie mówi. To smutne, ale bardzo łatwo przychodzi nam niestety ocenianie innych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie tylko Ty tak masz, kochana. Czasem (im jestem starsza) łapię się na tym, że myślę o jakichś reakcjach i decyzjach zbyt krytycznie. Zapominam się i zapominam o tym, że każdy będzie reagował w danej sytuacji zupełnie inaczej i co innego będzie dla niego dobre. W końcu chodzi o to by być szczęśliwym - zwyczajnie i po prostu, dopóki nie krzywdzi się innym, wszystko, co robią inni, by zaznać szczęścia, jest dobre. Nieważne jak bardzo mnie te decyzje irytują - należy je uszanować. Ganię się coraz częściej i uczę swoistej tolerancji.

    Ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak pięknie to ujęłaś - punkt widzenia zawsze niestety zależy wiadomo od czego. Doradzanie jest subiektywne i nawet najwyższy poziom empatii nic tu nie pomoże. Nie da się wejść w skórę drugiego człowieka. A przynajmniej tak mi się wydaje;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazwyczaj jestem z tej drugiej strony. To mi ludzie doradzają jak mogłabym i powinnam postąpić, tylko, ze w tym całym doradzaniu jest jeden problem... Te rady na nic się nie przydają. Czasami na prawdę lepiej w ogóle nie radzić, niż robić to tak jak robią u mnie niektóre osoby. Dodatkowo mnie irytuje, gdy ktoś chce podjąć za mnie decyzje i uważa, że jego podejście jest najlepsze, a to, że nie myślę tak jak ta osoba nie oznacza, że myślę źle. Już nie raz słyszałam "ja na twoim miejscu bym wybrała tak i tak", ale to, że ktoś by tak wybrał, nie oznacza, że ja zrobię tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja staram się nie oceniać ludzi. Bardzo, bardzo się staram. Wiadomo, że łapię się czasem na myślach typu "ale tępa" albo "gdzie on ma mózg?", ale szybko sobie przypominam, że ocenianie innych i ich sposobu na życie jest zwyczajnie niefajne. Problem pojawia się wtedy, gdy widzę, że ktoś kogo znam i lubię robi głupio. Wtedy daję dobre rady i staram się pomóc, a jeśli dana osoba kiwa głową, a potem i tak robi po swojemu to czasem mnie to faktycznie wytrąca z równowagi. Bo marnuję swój czas. Ale biorę głęboki oddech, wiem, że chciałam dobrze, a jeśli nie dociera to już trudno, dwa razy powtarzać nie będę. I masz rację - cieszmy się, że my jesteśmy szczęśliwi i życzmy innym dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja, ta zagubiona ;) Wstawiłam właśnie piękny, nowy nagłówek na bloga i ...format nie pasuje. Co byś zrobiła na moim miejscu? :}

    OdpowiedzUsuń
  8. Oh jak ja wiem co bym zrobiła, zawsze, w każdej sytuacji - szkoda, że nigdy, gdy taka mnie spotyka. Wtedy co? Splątanie języka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba każdy tak ma. Łatwo oceniać kogoś, gdy sytuacja nas nie dotyczy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mi się to zdarza i wtedy peroruję sama do siebie pod nosem ze swego wysokiego konia "przecież tak nie można". A potem okazuje się, że moje mieszkanie wygląda jak chlew a ja dekoruję domek w Simsach cały wieczór. Dystans, dystans nas może uratować. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Można myśleć, radzić i komentować, ale tak naprawdę nigdy nie wiemy, jak się zachowamy w danej sytuacji, gdy nas (w końcu) spotka. A jak zacznie nas to dotyczyć to jest ogromna szansa na to, że zachowamy się totalnie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pewną znajomą, mądra i dobrze wychowana, a umawia się od ponad pół roku z takim prostakiem i rasistą, że ciężko pojąć skąd to w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale ja go kocham albo ja już nikogo nie znajdę - dwa standardowe teksty ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mi się zdarza wymyślać, czego to bym nie zrobiła na miejscu danej osoby. Potem się uspokajam i przypominam sobie, że nie jestem na jej miejscu i nie wiem, na co bym się zdecydowała.
    Chociaż są osoby, które ciągle mnie zadziwiają swoimi wyborami, bo wydają się one po prostu bezmyślne :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Najzwyczajniej w świecie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, i wiele razy coś co nas denerwuje, innym jawi się jako coś... nieszkodliwego. "A przynajmniej tak mi się wydaje" to raczej standardowe zdanie, które każdy chociaż raz sam wypowie XD

    OdpowiedzUsuń
  16. bo właśnie trochę tak jest.. dopóki to nie dotyczy nas gramy cwaniaków, że o matko- od razu robiłabym to tak i tak. Ale co jeśli faktycznie nas dotyczy ta sytuacja?
    Właśnie wtedy my kombinujemy a inni stają się fachowcami :D

    OdpowiedzUsuń
  17. "W każdym razie planuję zawsze żyć w zgodzie ze sobą i być szczęśliwa." i tak trzymaj;)

    mam koleżankę, która pasuje do przykładu, który wymieniłaś i nie radzi sobie w życiu zbyt dobrze, a moje próby pomocy i wsparcia nic nie zmieniają
    trzeba to chyba po prostu zaakceptować, w końcu
    każdy z nas jest kimś zupełnie innym

    OdpowiedzUsuń
  18. Doradzanie czyli sztuka chodzenia w cudzych butach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja dopóki się nie znajdę w sytuacji podobnej do czyjejś, to też właśnie mi się WYDAJE, że rozwiązania stoją pod nosem i czekają, aż się je zauważy. A to niestety często nie jest tak. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Życzę powodzenia w podążaniu własną drogą. Z doświadczenia wiem, że zmieniamy się tak szybko i intensywnie, że możesz wkrótce nie poznać własnych wpisów. Najważniejsze to pozostać wierną sobie.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja cie uwielbiam :DD bo ludzie są debilami z tym sę akurat zgadzam i tak nam się nie wydaje ;DDD co do reszty bez kitu ja nie znosze jak inni mi doradzają bo nigdy nie będą w mojej sytuacji dlatego nie zwierzam się ludziom bo tlyko się denerwuję haha i też w sumie nie staram się jakoś bardzo radzić komus coś konkretnego..

    OdpowiedzUsuń
  22. Kiedy tylko słyszę "ale ja go kocham", to wiem, że nie warto sobie strzępić języka na dobre rady dla takiej osoby, która i tak będzie je miała za nic i postąpi na swój sposób :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio zacząłem uprawiać taktykę pod tytułem "Jeśli coś idzie niezgodnie z planem to zmieniam plan". Narezie skutkuje. Przynajmniej tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń

pisz co chcesz, ale ZASTANÓW SIĘ DWA RAZY ZANIM POPROSISZ O OBSERWACJĘ BO PRZYJDĘ I CIĘ ZJEM

Blog Widget by LinkWithin